We wtorek, 10 lutego 2026 roku, rząd Zimbabwe oficjalnie zatwierdził pakiet kontrowersyjnych poprawek do konstytucji, które mają umożliwić 83-letniemu prezydentowi Emmersonowi Mnangagwie sprawowanie władzy do 2030 roku. Decyzja ta, argumentowana potrzebą „stabilności politycznej i ciągłości rozwoju”, wywołała natychmiastowy opór opozycji oraz obrońców praw człowieka, którzy ostrzegają przed ostatecznym demontażem fundamentów demokratycznych państwa.
Mechanizm przedłużenia władzy: Konstytucja pod presją
Zatwierdzone przez gabinet poprawki wprowadzają fundamentalne zmiany w systemie politycznym Zimbabwe:
- Wydłużenie kadencji: Zmiana okresu sprawowania urzędu prezydenta z pięciu do siedmiu lat.
- Nowy sposób wyboru: Przeniesienie kompetencji wyboru głowy państwa z rąk elektoratu (wybory powszechne) do parlamentu, gdzie rządząca partia ZANU-PF posiada znaczącą przewagę.
- Zwiększenie liczby senatorów: Prezydent uzyska prawo do powołania 10 dodatkowych senatorów, co zwiększy liczebność Senatu do 90 miejsc i wzmocni kontrolę rządu nad procesem legislacyjnym.
Konflikt o referendum i represje
Kluczowym punktem sporu pozostaje legalność procedury. Opozycja, powołując się na zapisy z 2013 roku, twierdzi, że każda zmiana wydłużająca kadencję urzędującego prezydenta bezwzględnie wymaga ogólnokrajowego referendum. Przedstawiciele ZANU-PF sugerują jednak, że kwestia ta zostanie rozstrzygnięta drogą „przeglądu prawnego” przez prokuratora generalnego i prawdopodobnie „ochroniona sądowo” przez przychylny władzy Sąd Konstytucyjny, co pozwoli uniknąć ryzykownego głosowania ludowego.
Próby protestów przeciwko „Agendzie 2030” spotykają się z brutalną reakcją policji. W ostatnich miesiącach dziesiątki aktywistów trafiło do więzień, a dziennikarze nagłaśniający głosy krytyczne wobec Mnangagwy są oskarżani o podżeganie do przemocy.
Kontekst gospodarczy i społeczny
Emmerson Mnangagwa, który przejął władzę po obaleniu Roberta Mugabe w 2017 roku, sprawuje rządy w kraju borykającym się z chroniczną hiperinflacją, masowym bezrobociem oraz zarzutami o systemową korupcję i nepotyzm. Krytycy wskazują, że zmiany konstytucyjne mają na celu zabezpieczenie interesów elity politycznej skupionej wokół prezydenta, podczas gdy fundamenty narodowe są „okaleczane” pod pozorem walki o stabilność. Analitycy przewidują, że przeforsowanie tych zmian bez społecznego konsensusu doprowadzi do „bolesnej walki” i dalszej destabilizacji byłej brytyjskiej kolonii.


