Szczyt Unii Afrykańskiej, odbywający się w stolicy Etiopii, uwypukla rosnącą przepaść między dramatyczną sytuacją bezpieczeństwa na kontynencie a rzeczywistymi możliwościami działania organizacji. Choć Afryka zmaga się z falą przemocy i niestabilności, UA wydaje się sparaliżowana przez interesy narodowe swoich członków.
Kryzys sprawstwa i finansowa zależność
Unia Afrykańska, powołana do życia w 2002 roku, dysponuje ograniczonymi narzędziami nacisku na swoich 55 członków. Państwa te regularnie blokują próby nadania UA realnych uprawnień wykonawczych, obawiając się ograniczenia własnej suwerenności.
W 2026 roku problemem krytycznym pozostaje brak samodzielności finansowej. Organizacja po raz kolejny nie dotrzymała terminów (wyznaczonych pierwotnie na 2020 i 2025 rok), które miały uczynić ją niezależną od zewnętrznych donatorów. Obecnie aż 64% budżetu operacyjnego UA pochodzi z USA i Unii Europejskiej. W momencie, gdy Zachód zaczyna ograniczać pomoc zagraniczną, UA staje przed widmem niewypłacalności swoich programów pokojowych.
Ignorowanie własnych zasad demokratycznych
Mimo statutu, który teoretycznie nakłada sankcje na autorów zamachów stanu, UA wykazuje się dużą elastycznością w ich egzekwowaniu. Od 2020 roku w Afryce doszło do 10 puczów wojskowych, jednak organizacja coraz częściej przymyka oko na łamanie własnych reguł.
W ostatnim roku Gabon i Gwinea zostały przywrócone w poczet aktywnych członków, mimo że ich nowi przywódcy nie spełnili warunków powrotu do rządów cywilnych. Jednocześnie UA spotyka się z miażdżącą krytyką za legitymizowanie wyborów naznaczonych przemocą i fałszerstwami, czego przykładem były gratulacje dla liderów Tanzanii i Burundi po ich wątpliwych zwycięstwach (sięgających odpowiednio 98% i 97% głosów).
Dominacja „starej gwardii”
Główną barierą dla reform jest struktura władzy w UA, gdzie ostateczne decyzje podejmuje Zgromadzenie Szefów Państw. W gremium tym zasiadają m.in. najdłużej panujący liderzy na świecie, tacy jak Teodoro Obiang Nguema z Gwinei Równikowej (46 lat u władzy), Paul Biya z Kamerunu (44 lata) czy Yoweri Museveni z Ugandy (40 lat).
Dla tych przywódców silna Unia Afrykańska, zdolna do interwencji w obronie praw człowieka, stanowiłaby bezpośrednie zagrożenie. Z tego powodu priorytety szczytu są często przesuwane na tematy techniczne, takie jak systemy sanitarne, omijając niewygodne kwestie represji politycznych i łamania konstytucji.
Druga strona medalu: Sukcesy pozapolityczne
Przedstawiciele UA bronią organizacji, wskazując na jej osiągnięcia wykraczające poza sferę militarną. Podkreślają rolę Unii w koordynowaniu działań zdrowotnych (poprzez Africa CDC), wspieraniu handlu w ramach Afrykańskiej Kontynentalnej Strefy Wolnego Handlu (AfCFTA) oraz dyskretnej mediacji, która zapobiegła wielu mniejszym konfliktom granicznym. Niemniej jednak, dla milionów ludzi żyjących w strefach aktywnej wojny w Sudanie czy Sahelu, te argumenty pozostają mało przekonujące.
Źródło: https://www.africanews.com/2026/02/15/african-union-holds-summit-is-it-ignoring-the-real-issues/


