Dyplomacja na krawędzi: Biały Dom wstrzymuje zegar negocjacji i ostrzega Teheran przed konsekwencjami

Waszyngton gra na zwłokę: brak terminów, ale jasne oczekiwania

W samym sercu amerykańskiej administracji, podczas środowego briefingu, padły słowa, które definiują obecną, niepewną fazę relacji z Iranem. Sekretarz prasowa Karoline Leavitt dała jasno do zrozumienia, że choć kanały dyplomatyczne pozostają otwarte, cierpliwość Białego Domu ma swoje granice. Waszyngton oczekuje teraz na ruch ze strony Teheranu, który ma w ciągu najbliższych tygodni doprecyzować swoje stanowisko negocjacyjne.

  • Leavitt podkreśliła, że dla prezydenta Donalda Trumpa dyplomacja jest „zawsze pierwszą opcją”, jednak odmówiła wyznaczenia jakichkolwiek sztywnych terminów zakończenia rozmów.

  • Wiceprezydent JD Vance zasugerował, że choć w dialogu pojawiły się „pozytywne oznaki”, kluczowe amerykańskie „czerwone linie” – szczególnie te dotyczące poziomu wzbogacania uranu – wciąż nie zostały przekroczone.

  • Biały Dom stoi na stanowisku, że to Teheran musi teraz udowodnić realną wolę porozumienia, zanim dojdzie do kolejnych etapów rozmów na najwyższym szczeblu.

Widmo konfliktu: „90 procent szans na uderzenie”

Mimo dyplomatycznej retoryki, za kulisami przygotowywane są scenariusze o znacznie bardziej radykalnym charakterze. Doniesienia płynące z otoczenia doradców prezydenta Trumpa sugerują, że Stany Zjednoczone są bliżej działań militarnych, niż mogłoby się wydawać na podstawie oficjalnych komunikatów.

  • Zgodnie z przeciekami opublikowanymi przez Axios, doradcy prezydenta szacują prawdopodobieństwo uderzenia na Iran na poziomie aż 90 procent w przypadku fiaska trwających negocjacji.

  • Sekretarz Leavitt, choć akcentowała dyplomację, otwarcie przyznała, że istnieje „wiele powodów i argumentów”, które uzasadniałyby przeprowadzenie ataku na cele w Iranie.

  • Ewentualna operacja mogłaby przerodzić się w trwającą tygodniami kampanię, prowadzoną we współpracy z Izraelem, wymierzoną bezpośrednio w irańskie serce nuklearne oraz infrastrukturę rakietową.

Zagrożenie dla przywództwa i stabilności regionu

Strategia Waszyngtonu opiera się na wywieraniu maksymalnej presji, która ma zmusić Teheran do ustępstw. Potencjalna kampania militarna nie ograniczałaby się jedynie do zniszczenia instalacji, ale mogłaby realnie zagrozić stabilności obecnego przywództwa w Iranie, co stanowiłoby najpoważniejszy kryzys w regionie od dziesięcioleci.

  • Każda operacja USA byłaby zakrojoną na szeroką skalę demonstracją siły, mającą na celu trwałe sparaliżowanie ambicji nuklearnych Teheranu.

  • Stanowisko Białego Domu jest jasne: brak konkretnych postępów w stanowisku Iranu w ciągu najbliższych tygodni zostanie uznany za ostateczne odrzucenie dyplomatycznej dłoni.

  • Świat z uwagą śledzi gesty Karoline Leavitt i sygnały płynące z Waszyngtonu, wiedząc, że każda kolejna konferencja prasowa może być tą, która ogłosi przejście od słów do działań wojennych.

Karoline Leavitt gestykuluje podczas briefingu prasowego w Białym Domu w Waszyngtonie, 18 lutego 2026 roku. Tego dnia administracja USA odmówiła wskazania konkretnej daty wznowienia rozmów nuklearnych z Iranem, podkreślając, że Teheran powinien w najbliższych tygodniach przedstawić bardziej szczegółowe stanowisko negocjacyjne.

Karoline Leavitt przemawia podczas briefingu prasowego w Białym Domu w Waszyngtonie, 18 lutego 2026 roku. Tego dnia Biały Dom odmówił wskazania terminu amerykańsko-irańskich rozmów nuklearnych, podkreślając, że Teheran powinien w najbliższych tygodniach przedstawić bardziej szczegółowe stanowisko negocjacyjne.


Źródło: https://english.news.cn/20260219/c7e909664b854a3c918164fb8091b78e/c.html