
W Teheran rakiety uderzyły w rejonie biur najwyższego przywódcy, ajatollaha Ali Chamenei, oraz prezydenta Masoud Pezeshkian.
Prezydent USA, Donald Trump, oświadczył w sobotę, że Chamenei zginął w wyniku ataków. Informacja ta została następnie potwierdzona w niedzielę przez irańskie media państwowe, po czym władze ogłosiły 40-dniowy okres żałoby narodowej.
DLACZEGO TERAZ?
Trump w ośmiominutowym nagraniu wideo stwierdził, że celem operacji jest „obrona narodu amerykańskiego poprzez eliminację nadchodzących zagrożeń” ze strony Iran. Podobne stanowisko przedstawiło izraelskie Ministerstwo Obrony, wskazując na konieczność „usunięcia zagrożeń dla Izraela”.
Analitycy zwracają jednak uwagę, że taka retoryka może wskazywać na szerszy cel — próbę wymuszenia zmiany władzy w Iranie przy użyciu siły militarnej.
W odróżnieniu od ataków z czerwca 2025 roku, które koncentrowały się na podziemnych obiektach nuklearnych, z dala od obszarów cywilnych, obecna operacja objęła liczne miasta oraz ośrodki dowodzenia.
Jak ocenił syryjski badacz stosunków międzynarodowych, Mohammad Nader al-Omari, moment przeprowadzenia ataku został dobrany tak, by zmaksymalizować szanse eliminacji kluczowych irańskich przywódców w czasie, gdy przebywali w centrach dowodzenia. Dodał, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Izrael liczyły na szybki i rozstrzygający efekt operacji przy możliwie ograniczonych stratach.

Pentagon określił działania jako „Operację Epicki Gniew”, a amerykańscy urzędnicy przekazali mediom, że może ona potrwać od kilku dni do nawet kilku tygodni. Według doniesień izraelskich mediów, przygotowania do operacji trwały miesiącami, a jej ostateczny termin ustalono z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.
Jeszcze przed rozpoczęciem uderzeń administracja Donald Trump znacząco zwiększyła obecność wojskową Stany Zjednoczone na Bliskim Wschodzie — do poziomu najwyższego od czasu inwazji na Irak w 2003 roku. Równolegle Izrael dysponuje około 300 nowoczesnymi myśliwcami oraz rozbudowanym, wielowarstwowym systemem obrony powietrznej, zdolnym do przechwytywania zarówno rakiet krótkiego i średniego zasięgu, jak i pocisków balistycznych.
Liu Chang, ekspert z Chiński Instytut Studiów Międzynarodowych, ocenił, że celem ataków jest sparaliżowanie najwyższego szczebla irańskiej struktury dowodzenia oraz osłabienie wewnętrznego oporu, przy jednoczesnym wykorzystaniu presji militarnej jako narzędzia nacisku w ewentualnych negocjacjach.
JAK IRAN SIĘ ZEMŚCI?
Jak podała Al Jazeera, powołując się na anonimowego irańskiego urzędnika, po amerykańsko-izraelskich atakach dla Iran „nie istnieją już żadne czerwone linie”. W raporcie podkreślono, że możliwe są wszystkie scenariusze — także te, które dotąd nie były brane pod uwagę.
„Nie jesteśmy zaskoczeni tą agresją. Nasza odpowiedź będzie pełna i nieograniczona w czasie” — oświadczył urzędnik.

Choć Stany Zjednoczone i Izrael utrzymują wyraźną przewagę militarną, Iran nadal dysponuje znaczącymi możliwościami odwetu — przede wszystkim rozbudowanym arsenałem pocisków balistycznych.
Jak podaje Al Jazeera, dokładna skala irańskich zasobów rakietowych pozostaje nieznana. Powszechnie uznaje się jednak, że jest to jeden z największych i najbardziej zaawansowanych arsenałów na Bliskim Wschodzie, a niektóre pociski są w stanie dotrzeć do terytorium Izraela w ciągu około 12 minut.
Na płaszczyźnie dyplomatycznej Iran zwrócił się do Organizacja Narodów Zjednoczonych o podjęcie działań w związku z atakami. Minister spraw zagranicznych Seyed Abbas Araghchi w listach skierowanych do sekretarza generalnego ONZ oraz Rady Bezpieczeństwa podkreślił prawo Iranu do samoobrony, zapowiadając „zdecydowaną i natychmiastową” odpowiedź — aż do całkowitego i bezwarunkowego ustania agresji.
Eksperci ostrzegają, że dalsza eskalacja ze strony USA i Izraela może skłonić Iran do skoordynowania działań z regionalnymi sojusznikami, takimi jak Huti, Hezbollah oraz szyickie milicje w Irak, co mogłoby doprowadzić do rozszerzenia konfliktu na cały region Bliskiego Wschodu.

CZY KONFLIKT ESKALUJE?
Po ogłoszeniu śmierci Ali Chamenei, prezydent Donald Trump zapowiedział kontynuację „ciężkich i precyzyjnych bombardowań”, które – jak stwierdził – mogą potrwać tydzień lub dłużej, aż do osiągnięcia celu, jakim ma być „pokój na całym Bliskim Wschodzie, a nawet na świecie”.
Analitycy ostrzegają jednak, że operacja, która początkowo miała charakter kalkulowanego uderzenia militarnego, może szybko wymknąć się spod kontroli i przekształcić w szeroki konflikt regionalny.
Uniwersytet Bagdadzki badacz Adel al-Ghurairi ocenił, że „ścieżka dyplomatyczna już zawiodła”, a sam atak jest dowodem na przekonanie, iż działania militarne są jedynym sposobem powstrzymania postępów nuklearnych Iranu.
Z kolei palestyński analityk Hussam al-Dajani zwrócił uwagę, że państwa Zatoki Perskiej mogą zostać zmuszone do opowiedzenia się po jednej ze stron konfliktu, co grozi zaostrzeniem istniejących napięć i powstaniem nowych zagrożeń dla bezpieczeństwa w regionie.
Syryjski ekspert Mohammad Nader al-Omari podkreślił również znaczenie czynników polityki wewnętrznej. Szybkie rozstrzygnięcie konfliktu – czy to poprzez osłabienie władz w Teheranie, czy ich upadek – mogłoby wzmocnić pozycję Trumpa przed wyborami do Kongresu oraz zwiększyć szanse Benjamin Netanjahu na utrzymanie władzy.
Ekonomiczne skutki eskalacji również budzą poważne obawy. William Jackson z Capital Economics ostrzegł, że przedłużający się konflikt może podnieść cenę ropy Brent nawet do 100 dolarów za baryłkę, co przełożyłoby się na wzrost globalnej inflacji o około 0,7 punktu procentowego.
Szczególnie groźnym scenariuszem jest zamknięcie przez Iran Cieśnina Ormuz – kluczowego szlaku transportowego, przez który przepływa około 20 procent światowych dostaw ropy. Taki krok mógłby natychmiast zakłócić globalne rynki energii. Jednocześnie OPEC i jego sojusznicy znaleźliby się pod presją, by zwiększyć wydobycie i ustabilizować sytuację.
Źródło: https://english.news.cn/20260301/5526be3e72f8457195f83b49048e5047/c.html


