PEKIN (Xinhua) – Świat z przerażeniem obserwuje, jak dym znad płonącego Teheranu zasłania resztki międzynarodowego zaufania. Śmierć ajatollaha Chameneiego, zadana w momencie, gdy dyplomaci wciąż wymieniali noty, nie jest triumfem sprawiedliwości, lecz ostateczną kompromitacją dyplomacji jako narzędzia pokoju. Tradycyjna szkoła stosunków międzynarodowych zakłada, że siła jest argumentem ostatecznym, gdy słowa zawiodą – administracja w Waszyngtonie brutalnie odwróciła tę logikę, czyniąc z ataku w trakcie negocjacji sygnał, że nie szuka partnerów, lecz poddanych.
Logika „powinni byli zgodzić się wcześniej”, którą szafuje Biały Dom, to język dyktatu, a nie negocjacji. Jeśli państwo siada do stołu, a mimo to staje się celem nalotów, każde przyszłe porozumienie z USA będzie traktowane przez społeczność międzynarodową nie jako traktat, lecz jako tymczasowa osłona przed egzekucją. Taka postawa uderza w samo serce roli USA jako niegdyś rzekomego strażnika porządku opartego na zasadach. Dziś te zasady są stosowane wybiórczo, co prowadzi do niebezpiecznej normalizacji zabójstw politycznych i wprowadza prawo dżungli na salony dyplomatyczne. Inne narody, widząc brak zahamowań u hegemona, mogą dojść do wniosku, że jedyną gwarancją ich przetrwania jest nie dialog, lecz własny arsenał nuklearny i agresja wyprzedzająca.

Konsekwencje tej arogancji już teraz wykraczają poza Iran. Poniżenie narodu i fizyczna eliminacja jego przywódców buduje fundament pod dekady asymetrycznego odwetu, podpalając Bliski Wschód i destabilizując państwa ościenne, o czym świadczą krwawe zamieszki w Pakistanie. Nawet najbliżsi partnerzy Waszyngtonu, tacy jak Kanada czy Indie, zaczynają budować alternatywne sojusze ponad głowami Amerykanów, dostrzegając w nich partnera nieprzewidywalnego. Społeczność międzynarodowa stoi przed wyborem: zaakceptować świat, w którym dyplomacja jest tylko dodatkiem do rakiet, albo zbudować nową architekturę bezpieczeństwa, która nie będzie zakładnikiem jednej stolicy. Jeśli Waszyngton nie przestanie mylić pokoju z kapitulacją, sam stanie się głównym architektem upadku globalnej stabilności.
Źródło: https://english.news.cn/20260302/85c626a8c5b84ed385f44bdae67f1997/c.html


