Iran grozi odwetem na elektrownie. Widmo paraliżu energetycznego w Zatoce

„Nie wątpcie, że to zrobimy”: Teheran rzuca wyzwanie Białemu Domowi

Napięcie na linii Waszyngton–Teheran osiągnęło w poniedziałek punkt krytyczny. Iran oficjalnie ostrzegł, że uderzy w kluczowe elektrownie na Bliskim Wschodzie. Warunkiem przeprowadzenia ataku jest realizacja groźby Donalda Trumpa o zbombardowaniu irańskich obiektów energetycznych. Co więcej, Teheran zagroził zaminowaniem „całej Zatoki Perskiej” w przypadku amerykańskiej inwazji lądowej. W konsekwencji pod znakiem zapytania stanęły dostawy prądu i wody pitnej w całym regionie. Państwa pustynne są bowiem całkowicie zależne od zakładów odsalania połączonych z elektrowniami.

Sprzeczne sygnały i reakcja rynków

Obecna eskalacja kontrastuje z porannymi doniesieniami, które opisaliśmy w artykule o Trump ogłasza przełom z Iranem. Ceny ropy i giełdy w USA reagują gwałtownie. Wtedy prezydent USA sugerował istnienie „kluczowych punktów porozumienia”. Jednakże najnowsze groźby Gwardii Rewolucyjnej sugerują, że dyplomatyczny optymizm mógł być przedwczesny. Zamiast zapowiadanych spadków cen, rynek musi teraz wyceniać ryzyko całkowitej blokady morskiej. Dlatego też inwestorzy z niepokojem śledzą każdy ruch w Cieśninie Ormuz.

Cele na celowniku: Od Barakah po Dimonę

Irańska agencja Fars opublikowała listę obiektów wytypowanych do odwetu. Znajduje się na niej między innymi elektrownia jądrowa Barakah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jednakże agresja nie ogranicza się tylko do gróźb słownych. W miniony weekend Iran wystrzelił rakiety w kierunku izraelskiego ośrodka jądrowego Dimona. Z kolei Izrael odpowiedział w poniedziałek zmasowaną falą uderzeń na cele infrastrukturalne w samym Teheranie. Dlatego też sytuacja przypomina obecnie klasyczną spiralę eskalacji, której nikt nie potrafi zatrzymać.

Ropa droższa niż podczas szoków z lat 70.

Rynki energii reagują na te doniesienia w sposób skokowy. Cena ropy typu Brent oscyluje wokół poziomu 112 dolarów za baryłkę. Oznacza to wzrost o blisko 55% od momentu rozpoczęcia konfliktu 28 lutego 2026 roku. Według szefa Międzynarodowej Agencji Energetycznej, Fatiha Birola, obecny kryzys jest gorszy niż dwa szoki naftowe z lat 70. razem wzięte. Dane z IEA – World Energy Outlook potwierdzają, że odcięcie Cieśniny Ormuz paraliżuje transport jednej piątej światowej ropy. W konsekwencji miliony ludzi w krajach rozwijających się odczuwają już drastyczny wzrost cen paliw i gazu.

Geopolityczny węzeł: NATO, USA i Ukraina

Eskalacja na Bliskim Wschodzie zmusza USA do rewizji swoich planów operacyjnych. Admirał Brad Cooper potwierdził, że kampania przeciwko Iranowi ma na celu całkowite zniszczenie jego zdolności militarnych. Jednakże takie zaangażowanie sił amerykańskich odciąga uwagę od wschodniej flanki Europy. Stabilność NATO jest wystawiona na próbę, gdyż sojusznicy muszą dzielić zasoby między wsparcie dla Ukrainy a zabezpieczenie szlaków handlowych na południu. Jak wskazuje raport Kiel Institute for the World Economy, rosnące ceny energii mogą utrudnić dalsze finansowanie pomocy dla Kijowa.

Widmo inwazji i kryzys humanitarny

Obawy dotyczące lądowania amerykańskich Marines w Iranie stają się coraz bardziej realne. W odpowiedzi Rada Obrony Iranu zapowiedziała zablokowanie wszystkich dróg dostępu do wybrzeży. Z kolei w Libanie izraelskie ataki na Hezbollah spowodowały już przesiedlenie ponad miliona osób. Bilans ofiar w samym Iranie przekroczył 1500 osób, a w Izraelu zginęło 15 cywilów. Według UNOCHA – Global Humanitarian Overview, świat stoi u progu największego kryzysu uchodźczego tej dekady. Brakuje bowiem politycznej woli do wypracowania rozwiązania pozamilitarnego.


Źródło: https://www.africanews.com/2026/03/23/do-not-doubt-we-will-do-this-iran-warns-us-against-carrying-out-threat-to-strike-power-pla/