Operacja „Chark”: Czy Donald Trump wyda rozkaz inwazji lądowej na Iran?
Świat wstrzymał oddech po przeciekach z Pentagonu, które opublikował „The New York Times”. Według wysokich rangą urzędników obrony, USA rozważają bezprecedensowy krok: rozmieszczenie wojsk powietrznodesantowych na terytorium Iranu. Głównym celem operacji miałaby być Wyspa Chark – strategiczne centrum, przez które przechodzi niemal cały irański eksport ropy naftowej. W stan najwyższej gotowości postawiono 82. Dywizję Powietrznodesantową, zdolną do uderzenia w dowolnym punkcie globu w ciągu zaledwie 18 godzin. Choć oficjalne rozkazy jeszcze nie zapadły, mobilizacja „Sił Natychmiastowego Reagowania” sugeruje, że wojna, która wybuchła 28 lutego 2026 roku, wchodzi w swoją najbardziej niszczycielską fazę.
Elitarne jednostki w drodze: Marines i spadochroniarze
Plan Pentagonu zakłada dwa główne scenariusze. Pierwszy to desant około 3000 żołnierzy z 82. Dywizji. Drugi przewiduje udział 31. Jednostki Ekspedycyjnej Marines, liczącej 2500 żołnierzy, która jest już w drodze na Bliski Wschód. Zajęcie Wyspy Chark miałoby na celu całkowite odcięcie Teheranu od dochodów z surowców, co byłoby ostatecznym ciosem w gospodarkę reżimu. Jednakże taka operacja oznacza bezpośrednią inwazję lądową, co diametralnie zmienia sytuację geopolityczną. Jak informowaliśmy w artykule Deszcz ognia nad Tel Awiwem, Iran już teraz odpowiada zmasowanym ostrzałem rakietowym, co czyni każdą próbę desantu skrajnie ryzykowną.
Bilans 25 dni wojny: 9000 uderzeń i paraliż żeglugi
Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) ujawniło porażające statystyki trwającego konfliktu. Od początku wspólnych działań USA i Izraela przeprowadzono ponad 9000 uderzeń na cele w Iranie. Amerykańskie lotnictwo i flota zatopiły lub uszkodziły ponad 140 irańskich okrętów wojennych. Mimo tak ogromnej skali zniszczeń, Teheran nie złożył broni, co zmusiło Waszyngton do rozważenia opcji lądowej. Skutki tych działań odczuwa cały świat – gwałtowny wzrost cen ropy wywołał krach na giełdach w Azji, a globalna żegluga komercyjna w regionie praktycznie przestała istnieć.
Geopolityka: NATO, Rosja i walka o przetrwanie Europy
Ewentualna inwazja lądowa na Iran stawia sojuszników z NATO przed dramatycznym wyborem. Zaangażowanie tak dużych sił USA na Bliskim Wschodzie to sygnał dla Rosji, że uwaga Waszyngtonu została ostatecznie odwrócona od Ukrainy. Dla Europy oznacza to nie tylko zagrożenie bezpieczeństwa, ale przede wszystkim katastrofę energetyczną. Nawet sukcesy alternatywnych dostawców, o których pisaliśmy w tekście Rafineria Dangote rozpoczęła eksport paliw, nie zdołają zrównoważyć całkowitego wyłączenia Zatoki Perskiej z rynku. W konsekwencji administracja Trumpa ryzykuje globalną recesję w zamian za militarne zwycięstwo nad Iranem.
Gospodarka na krawędzi: Co po ultimatum?
Przesunięcie ultimatum o 120 godzin, o którym wspominał Donald Trump, nabiera teraz nowego znaczenia. Może to być czas nie na dyplomację, ale na ostatnie przygotowania logistyczne przed desantem na Chark. Inwestorzy na Wall Street i w Londynie obawiają się, że zajęcie irańskich pól naftowych doprowadzi do podpalenia szybów przez wycofujące się wojska Teheranu. Jak wskazuje raport IEA o globalnym zagrożeniu energetycznym, taki scenariusz oznaczałby ceny ropy na poziomie 200 dolarów za baryłkę przez wiele miesięcy. Światowa gospodarka w marcu 2026 roku balansuje na cienkiej linie między kruchym rozejmem a totalną wojną surowcową.
Źródło: https://english.news.cn/20260324/fce8fa702bba438898153026847bd2ff/c.html


