W Urugwaju wybrzmiał mocny głos sprzeciwu wobec polityki zagranicznej Waszyngtonu. Około 40 organizacji politycznych, społecznych i medialnych podpisało manifest, w którym otwarcie stawiają tezę o odradzającym się faszyzmie w amerykańskiej dyplomacji. Sygnatariusze deklaracji ostrzegają, że po wydarzeniach z początku roku „świat stał się miejscem skrajnie niebezpiecznym”.
Koniec prawa międzynarodowego?
Bezpośrednim impulsem do wydania manifestu był atak USA na Wenezuelę z 3 stycznia. Autorzy dokumentu określają zatrzymanie prezydenta Nicolása Maduro oraz Cilii Flores jako „akt imperialistyczny i kolonialny”, który w ich ocenie ostatecznie pogrzebał fundamenty prawa międzynarodowego. Manifest ostro potępia interwencję wojskową, która kosztowała życie ponad stu obywateli Wenezueli i Kuby, nazywając te działania aktem przestępczym.
W tekście padają gorzkie słowa o triumfie „prawa silniejszego”. Autorzy zestawiają brutalną siłę militarną objawioną w Ameryce Łacińskiej z sytuacją w Palestynie, określając oba zjawiska mianem działań dążących do ludobójstwa.
Od Grenlandii po Patagonię
Szczególną uwagę manifest poświęca nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA na rok 2025. Według południowoamerykańskich organizacji, dokument ten nie jest planem obronnym, lecz jawną deklaracją rozszerzenia amerykańskiego imperium na całą półkulę – od arktycznych brzegów Grenlandii po krańce Patagonii.
Sygnatariusze wyrażają głębokie zaniepokojenie retoryką prezydenta Donalda Trumpa. Jego groźby dotyczące przeprowadzania ataków na kraje Ameryki Łacińskiej „bez ostrzeżenia” zostały uznane za bezpośrednią i otwartą agresję wymierzoną w suwerenność wszystkich narodów regionu. „To nie są tylko słowa, to otwarta groźba przeciwko nam wszystkim” – puentuje manifest, wzywając społeczność międzynarodową do oporu przeciwko nowej fali kolonializmu.


