Wypowiedź rzecznika chińskiego Ministerstwa Obrony Narodowej, Jiang Bina, z wtorku 10 lutego 2026 roku, rzuca nowe światło na narastający konflikt zbrojny wokół Tajwanu. Bezpośrednim powodem zaostrzenia retoryki Pekinu stały się doniesienia o planowanym przez Tajpej rozmieszczeniu amerykańskich systemów rakietowych wysokiej mobilności HIMARS na strategicznie położonych wyspach Penghu i Dongyin.
Systemy HIMARS jako zapalnik eskalacji
Wysunięte rozmieszczenie wyrzutni HIMARS w sercu Cieśniny Tajwańskiej jest postrzegane przez Chiny kontynentalne jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa regionalnego. Wybór lokalizacji na wyspach Penghu i Dongyin pozwala tajwańskiemu wojsku na rażenie celów głęboko na terytorium Chin, co Pekin interpretuje nie jako działanie defensywne, lecz jako ofensywną prowokację mającą na celu zmianę status quo.
Retoryka militarnej dominacji
Rzecznik Jiang Bin sformułował ostrzeżenie w sposób kategoryczny, odwołując się do przytłaczającej dysproporcji sił na korzyść Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (PLA). W oficjalnym komunikacie podkreślono, że wszelkie kroki zmierzające do sformalizowania „niepodległości Tajwanu” drogą militarną zakończą się dla inicjatorów katastrofalnymi konsekwencjami i „samozniszczeniem”. Pekin konsekwentnie buduje przekaz, w którym opór zbrojny wyspy wobec potęgi kontynentu jest przedstawiany jako skazany na porażkę błąd strategiczny.
Geopolityczne konsekwencje dla regionu
Incydent ten wpisuje się w szerszy trend militaryzacji Cieśniny Tajwańskiej w 2026 roku. Reakcja Jiang Bina sugeruje, że każda nowa dostawa zachodniego uzbrojenia lub zmiana jego dyslokacji będzie spotykać się z coraz ostrzejszą odpowiedzią dyplomatyczną i wojskową. Eksperci wskazują, że presja na Tajpej ma służyć nie tylko odstraszaniu, ale także testowaniu determinacji sojuszników wyspy w obliczu narastającego ryzyka bezpośredniego starcia.
Źródło: https://english.news.cn/20260210/3229b8fdb54f4b738480487537f7f849/c.html

