SPRINGS, RPA, 17 lutego 2026 r. – Dziesiątki poszukiwaczy fortuny przybyły do nieformalnej osady w Springs, około 50 kilometrów na wschód od Johannesburga, aby przeczesywać ziemię w poszukiwaniu złota. Nagłe poruszenie wywołało chaos w regionie i postawiło w stan gotowości lokalne służby.
Od jednego dołka do masowej euforii
Wszystko zaczęło się około tydzień temu, gdy mężczyzna kopiący dół pod słupek ogrodzenia przy zagrodzie dla bydła na obrzeżach miasta ogłosił znalezienie samorodka.
Efekt social mediów: Wiadomość rozprzestrzeniła się błyskawicznie. Już po kilku dniach pole zapełniło się ludźmi kopiącymi dziury w ziemi.
Relacja świadka: „Rozprzestrzenili się jak wirus” – powiedziała Princess Thoko Mlangeni, strażniczka mieszkająca w pobliżu, wspominając nagłe pojawienie się tłumów 8 lutego.
Kontekst ekonomiczny: Przy bezrobociu sięgającym 32%, nawet mało prawdopodobne plotki o „łatwych pieniądzach” wystarczają, by wywołać zbiorową gorączkę złota.
Złoto po 5 000 USD: Ryzyko, które się „opłaca”
Obecna sytuacja rynkowa dolewa oliwy do ognia. Przy cenach złota przekraczających 5 000 USD za uncję, nadzieja na znalezienie choćby śladowych ilości kruszcu przeważa nad strachem przed konsekwencjami prawnymi nielegalnego wydobycia.
Historia regionu: Springs było ważnym ośrodkiem wydobycia złota aż do późnych lat 60. XX wieku, co uwiarygadnia nadzieje poszukiwaczy w oczach opinii publicznej.
Ostrzeżenia władz: Rzecznik prowincji ostrzegł, że dzikie wydobycie niszczy środowisko. Jednocześnie Departament Zasobów Mineralnych i Naftowych wezwał kopaczy do ubiegania się o legalne pozwolenia.
Czy to kolejny „diamentowy zawód”?
Eksperci ostrzegają, że entuzjazm może być przedwczesny. Władze wciąż muszą oficjalnie zweryfikować, czy na miejscu rzeczywiście występuje złoto.
Lekcja z 2021 roku: RPA pamięta podobny incydent w prowincji KwaZulu-Natal. Wtedy rzekome diamenty przyciągnęły tysiące ludzi, by ostatecznie okazać się bezwartościowym kwarcem.


