TEHERAN, 25 lutego 2026 r. – Mieszkańcy Teheranu z niepokojem wyczekują zaplanowanej na ten tydzień nowej rundy rozmów w Genewie. W obliczu rosnących gróźb militarnych ze strony Stanów Zjednoczonych, oczy całego regionu zwrócone są na dyplomatów, którzy podejmą próbę zawarcia porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego i powstrzymania wybuchu otwartego konfliktu.
Obawy przed „nieprzewidywalnymi konsekwencjami”
Nastroje na ulicach irańskiej stolicy są ciężkie. Mieszkańcy, mający w pamięci ośmioletnią wojnę z Irakiem, obawiają się starcia z mocarstwem o znacznie większym potencjale militarnym.
Perspektywa mieszkańców: „Wszyscy są zaniepokojeni. Wojna z Ameryką, Izraelem i NATO miałaby potworne i nieprzewidywalne konsekwencje” – mówi Mohammadi, mieszkaniec Teheranu. Podkreśla on, że w przeciwieństwie do dawnych konfliktów, obecne zagrożenie dotyczy sił o nierównym potencjale, co nie pozostawia obywatelom innego wyboru niż adaptacja.
Cień represji: Napięcie międzynarodowe zbiega się w czasie z najkrwawszymi w nowoczesnej historii Iranu tłumieniami wewnętrznych protestów, do których doszło w ubiegłym miesiącu. Według doniesień, siły bezpieczeństwa zabiły tysiące ludzi, a dziesiątki tysięcy trafiły do aresztów.
Sceptycyzm młodszej generacji
Wśród studentów i młodych Irańczyków dominuje pesymizm co do szans na kompromis. Wielu uważa, że obie strony są zbyt mocno uwiązane w swoich ideologiach, by pójść na ustępstwa.
„Nie mam nadziei. Iran z pewnością nie ustąpi, bo oznaczałoby to oficjalną rezygnację z 40-letniej ideologii. Liderzy obu krajów często przemawiają, ale żaden nie chce ustąpić, by osiągnąć porozumienie” – twierdzi Khashayar, student z Teheranu.
Dyplomacja w cieniu potęgi ognia
Sytuacja dyplomatyczna pozostaje paradoksalna. Z jednej strony prezydent Trump w swoim orędziu o stanie państwa wyraził chęć znalezienia rozwiązania dyplomatycznego. Z drugiej strony, czwartkowe rozmowy odbędą się w cieniu największej koncentracji amerykańskiej siły ognia na Bliskim Wschodzie od dekad.
Analitycy wskazują, że szczyt w Genewie może być ostatnią szansą na deeskalację przed ewentualnym uderzeniem, które mogłoby trwale zmienić układ sił w Azji Zachodniej.


