Cień wojny nad sypialniami Dubaju i Dohy: Tragiczny los migrantów
Światowi liderzy analizują ruchy wojsk. Tymczasem w cieniu wielkiej polityki rozgrywa się dramat milionów ludzi. To właśnie oni budowali potęgę Zatoki Perskiej. Niestety, tydzień po wybuchu wojny USA z Iranem, radosne plany o spłacie długów nagle zniknęły. W ich miejsce pojawiły się bolesne nekrologi. Przykładem jest rodzina Kuny Khuntii z indyjskiego stanu Odisha. 25-letni monter rur w Dosze zmarł na zawał serca tuż po huku potężnych eksplozji. W rezultacie jego śmierć stała się finansowym wyrokiem dla bliskich. Zaciągnęli oni wcześniej pożyczki na śluby córek, licząc na stałe zarobki syna. Dlatego też wojna w Zatoce uderza bezpośrednio w najbiedniejsze regiony Azji Południowej.
Statystyka bólu: Migranci na pierwszej linii frontu
Obecnie Zatoka Perska gości około 35 milionów obcokrajowców. Co istotne, aż 21 milionów z nich pochodzi z Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Nepalu i Sri Lanki. Stanowią oni jedną trzecią populacji regionu. Ponadto to właśnie ta grupa najczęściej pada ofiarą ataków.
ZEA: Z ośmiu osób zabitych w ostatnich atakach, aż pięć to obywatele Azji Południowej.
Oman i Arabia Saudyjska: Tutaj wszystkie cywilne ofiary śmiertelne to Hindusi i Banglijczycy.
Infrastruktura: Pracownicy fizyczni budują rafinerie i terminale. Z tego powodu stają się głównymi celami irańskich rakiet.
Przekazy pieniężne: Filar, który zaczyna pękać
Dla gospodarek Azji Południowej pieniądze z Zatoki to kwestia biologicznego przetrwania. Przykładowo, łączna kwota 103 miliardów dolarów rocznie trafia do Indii, Pakistanu i Nepalu. Jest to suma porównywalna z całym PKB Omanu. Co więcej, same Indie otrzymują stąd 50 miliardów dolarów rocznie. W konsekwencji kwota ta przewyższa całą gospodarkę Bahrajnu. W obliczu wojny ten strumień pieniędzy jest poważnie zagrożony:
Zamykanie zakładów: Ataki na magazyny ropy wymuszają nagłe przerwy w pracy.
Paraliż logistyczny: Jak pisaliśmy wcześniej, azjatyckie rynki akcji nurkują, co niszczy zaufanie inwestorów. To z kolei przekłada się na masowe zwolnienia.
Ucieczki pracowników: Migranci, tacy jak Noor z Bangladeszu, planują powrót do domu. Mimo że w ojczyźnie czeka go nędza, woli on walczyć o przetrwanie z rodziną.
Pułapka bez wyjścia: Długi silniejsze niż strach
Pomimo realnego zagrożenia życia, wielu pracowników nie może opuścić posterunku. Dzieje się tak, ponieważ kraje zachodnie podniosły bariery wjazdowe dla siły roboczej. W rezultacie Zatoka stała się dla nich jedyną szansą. Dla wielu rodzin utrata pracy bliskiego oznacza natychmiastowy głód. Imran Khan z New Delhi Institute of Management podkreśla, że ci ludzie są „zakładnikami ubóstwa”. Zatem wojna Trumpa z Iranem, o której pisaliśmy w kontekście 15-punktowego planu pokojowego, ma swój mroczny rewers. Do biednych wiosek zamiast przelewów wracają dziś trumny.
Analiza geopolityczna: Destabilizacja Globalnego Południa
Z perspektywy geopolitycznej, masowy powrót bezrobotnych migrantów do Indii wywoła niepokoje społeczne. Dla Rosji i Chin stanowi to idealną okazję do podważenia roli USA. Z kolei kraje NATO obawiają się nowej fali migracji w stronę Europy. Nastąpi ona, jeśli gospodarki Azji Południowej załamią się pod ciężarem długów. Jak wskazuje [Kiel Institute for the World Economy], stabilność rynków pracy w Zatoce jest kluczowa. Podsumowując, jest ona tak samo ważna dla świata, jak przepustowość Cieśtiny Ormuz.


