Powstańczy fundament nowej republiki
Bangladesz znajduje się w historycznym punkcie zwrotnym. Po krwawym lipcu 2024 roku, który przyniósł upadek wieloletnich rządów Sheikh Hasiny i skazanie jej za zbrodnie przeciwko ludzkości, naród oddał głos w kluczowym referendum. „Lipcowa Karta Narodowa”, zrodzona z determinacji protestujących studentów, ma stać się nowym fundamentem państwa, ale zamiast jedności, przyniosła głęboki rozłam na szczytach władzy.
Referendum konstytucyjne zostało zatwierdzone przez 60,26 procent głosujących, co daje rządowi tymczasowemu silny mandat do zmian.
Karta Lipcowa przewiduje ponad 80 propozycji reform, w tym limity kadencji premiera, wzmocnienie roli prezydenta oraz ochronę niezależności sądownictwa.
Tragiczny kontekst powstania – 1400 ofiar śmiertelnych i ucieczka Hasiny do Indii – sprawia, że oczekiwania społeczne wobec nowej ery są ogromne.
Kryzys przysięgi: BNP kontra nowa rada
Choć wybory parlamentarne wyłoniły zwycięzców, ceremonia zaprzysiężenia stała się areną politycznego buntu. Nacjonalistyczna Partia Bangladeszu (BNP), mimo wygranej, odmówiła złożenia drugiej przysięgi – tej zobowiązującej do natychmiastowego wdrożenia Karty Lipcowej. Decyzja ta postawiła pod znakiem zapytania powołanie Rady Reform Konstytucyjnych, która ma zaledwie 180 dni na wprowadzenie zmian.
Posłowie BNP twierdzą, że Rada Reform nie może działać bez formalnego zatwierdzenia przez nowo wybrany parlament.
Brak przysięgi ponad dwóch trzecich posłów oznacza, że obecnie tylko partia Jamaat-e-Islami oraz studencka NCP mają legitymację do zasiadania w organie reformatorskim.
Lider BNP, Tarique Rahman, zapewnia o poparciu dla konsensusu politycznego, jednak proceduralny opór partii sugeruje chęć renegocjacji kluczowych zapisów.
Batalia o system wyborczy: Kto przejmie stery?
Największy punkt zapalny dotyczy propozycji utworzenia izby wyższej parlamentu (100-osobowej rady obok 350-osobowej Jatiya Sangsad). To tutaj ścierają się interesy partyjne z ideą proporcjonalnej sprawiedliwości. BNP, dysponując ogromną większością mandatów, nie chce oddać przewagi wynikającej z obecnego systemu większościowego (FPTP).
System FPTP pozwolił sojuszowi BNP zdobyć 212 mandatów, co partia chce wykorzystać również przy obsadzaniu izby wyższej.
Jamaat i studencki ruch NCP domagają się reprezentacji proporcjonalnej, która dawałaby mandaty zgodnie z realnym poparciem procentowym w całym kraju.
Rozwiązanie tego sporu jest kluczowe dla stabilności Bangladeszu – bez kompromisu w sprawie ordynacji wyborczej, reforma konstytucyjna może utknąć w martwym punkcie, niwecząc nadzieje pokolenia lipcowego powstania.
Źródło: https://www.aljazeera.com/news/2026/2/19/bangladesh-referendum-the-big-post-election-flashpoint


