Ubezpieczyciele morscy a ceny energii: Kryzys w Zatoce Perskiej

Ceny energii na całym świecie mogą wkrótce gwałtownie wzrosnąć. Jest to bezpośredni skutek decyzji gigantów ubezpieczeniowych, którzy masowo anulują polisy od ryzyka wojennego w Zatoce Perskiej. Decyzja ta zapadła po oświadczeniu irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji (IRGC) o całkowitym zamknięciu Cieśniny Ormuz. W rezultacie armatorzy zostali pozbawieni ochrony finansowej w jednym z najbardziej zapalnych regionów świata. Dlatego transport surowców przez ten szlak stał się niemal niemożliwy.

DUBAJ, 3 marca 2026 r. – Konflikt między USA i Izraelem a Iranem wszedł w czwartą dobę. W odpowiedzi na ataki lotnicze, Iran uderzył w infrastrukturę energetyczną w krajach Zatoki. Ponieważ Cieśnina Ormuz jest kluczowa dla globalnych dostaw, rynki zareagowały natychmiastową paniką. W konsekwencji ropa Brent podrożała o 13 procent, co bezpośrednio przekłada się na wyższe ceny energii u odbiorców końcowych.


Blokada Cieśniny Ormuz i paraliż logistyczny

Obecnie sytuacja w regionie jest dramatyczna. Co najmniej pięć tankowców zostało uszkodzonych, a około 150 jednostek utknęło na wodach Zatoki. Dowództwo IRGC ostrzegło, że każdy statek próbujący przepłynąć przez cieśninę zostanie „spalony”. Tak radykalne groźby sprawiły, że żegluga komercyjna praktycznie zamarła. W rezultacie około 10 procent światowych kontenerowców jest uwięzionych w gigantycznych zatorach.

Ponadto paraliż ten uderza w gigantów takich jak Katar. QatarEnergy wstrzymała produkcję LNG po atakach na obiekty w Ras Laffan. Sytuacja ta przypomina wyzwania, przed którymi stały wybory w Nepalu, gdzie niestabilność polityczna również hamowała kluczowe inwestycje. Tutaj jednak stawką są globalne ceny energii, które rosną z każdą godziną blokady.


Reakcja ubezpieczycieli a koszty transportu

Firmy ubezpieczeniowe, w tym Gard i Skuld, ogłosiły wycofanie polis z dniem 5 marca. Oznacza to, że statki w regionie będą musiały szukać nowej ochrony po drastycznie wyższych kosztach. Składki za ryzyko wojenne wzrosły już z 0,2 procent do 1 procenta wartości jednostki. Dla tankowca wartego 100 milionów dolarów oznacza to dodatkowy milion dolarów kosztów za jeden rejs.

Tak ogromne obciążenia finansowe sprawiają, że transport ropy staje się nieopłacalny lub ekstremalnie drogi. W rezultacie armatorzy unikają regionu, co jeszcze bardziej ogranicza podaż surowców. Każdy taki przestój powoduje, że ceny energii w Europie i Azji biją kolejne rekordy. Podobne mechanizmy cenowe widoczne były podczas kryzysu paliwowego w Indiach.


Czy wysokie ceny energii zostaną z nami na dłużej?

Eksperci ostrzegają, że obecny kryzys może mieć charakter trwały. Jeśli koszty ubezpieczenia utrzymają się na poziomie 1 procenta wartości statku, każda dostawa będzie droższa o setki tysięcy dolarów. Przełoży się to bezpośrednio na wyższe rachunki za prąd, ogrzewanie i paliwo na stacjach.

W rezultacie jedyną szansą na stabilizację jest szybkie zawieszenie broni lub międzynarodowa eskorta wojskowa dla tankowców. Do tego czasu jednak ceny energii pozostaną pod ogromną presją spekulacyjną i polityczną. Inwestorzy z niepokojem obserwują każdy ruch w Cieśninie Ormuz, obawiając się najgorszego scenariusza dla światowej gospodarki.


Źródło: https://www.aljazeera.com/economy/2026/3/3/maritime-insurers-cancel-war-risk-cover-in-gulf-will-it-spike-energy-cost