Cień nad Mizoram: Zachodni instruktorzy dronów w indyjskim areszcie
Indyjska Narodowa Agencja Śledcza (NIA) dokonała w marcu 2026 roku serii głośnych zatrzymań. W związku z tym sześciu obywateli Ukrainy oraz jeden Amerykanin usłyszeli zarzuty na mocy ustaw antyterrorystycznych. Służby oskarżają ich o nielegalne przekroczenie granicy z Mjanmą. Dodatkowo celem ich misji miało być szkolenie grup zbrojnych w nowoczesnej wojnie dronowej. Wśród aresztowanych znalazł się Matthew Aaron VanDyke. Jest to znany weteran konfliktów w Iraku i Libii. Ponadto VanDyke to założyciel firmy Sons of Liberty International. Incydent ten stawia Nowe Delhi w trudnej sytuacji dyplomatycznej. W rezultacie Indie muszą balansować między suwerennością granic a relacjami z Zachodem.
Przemyt technologii i etniczne rebelie
Według raportów NIA zatrzymani mężczyźni nie tylko szkolili rebeliantów. Co więcej, mieli oni organizować przerzut dużych transportów dronów z Europy. Sprzęt ten trafiał do grup etnicznych walczących z juntą wojskową w Mjanmie. Jednakże problem polega na tym, że te same grupy wspierają indyjskie bojówki. Dla Nowego Delhi wykorzystywanie ich terytorium do wspierania obcych powstańców jest naruszeniem suwerenności. Z tego powodu granica z Mjanmą o długości ponad 1600 kilometrów jest pod ścisłym nadzorem. Obecnie stanowi ona najsłabszy punkt w systemie bezpieczeństwa subkontynentu.
Rosyjski ślad i ukraińskie zaprzeczenia
W sprawę niespodziewanie włączyła się Moskwa. Mianowicie rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, ostro skrytykowała Kijów. Nazwała ona ukraińskie działania „eksportem niestabilności”. Mimo to sugeruje się, że to rosyjski wywiad mógł przekazać Indiom informacje o ruchach instruktorów. Ukraina stanowczo odrzuca te oskarżenia. Z kolei Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Kijowie zażądało uwolnienia swoich obywateli. Twierdzą oni, że Rosja próbuje wbić klin między przyjazne narody. Podobnie jak analizowaliśmy w tekście Ofensywa wdzięku Pekinu, rywalizacja mocarstw w Azji przybiera brutalne formy.
Koczin: Turyści czy szpiedzy?
Napięcie potęgują aresztowania w południowym mieście Koczin. Właśnie tam policja zatrzymała dwoje amerykańskich turystów za latanie dronami. Incydent miał miejsce w pobliżu kwatery głównej Straży Wybrzeża. Warto dodać, że obiekt ten chroni obecnie marynarzy z irańskiego statku IRIS Lavan. Jak wspominaliśmy w artykule Wojna nerwów i ropy, stosunki Indii z USA są napięte po zatopieniu innego irańskiego okrętu. Choć turyści z Kalifornii mogą być ofiarami niewiedzy, indyjskie służby zachowują czujność. Dlatego też każda aktywność dronów w pobliżu wrażliwej infrastruktury jest traktowana priorytetowo.
Perspektywa alternatywna: Co może pójść inaczej?
Aresztowania mogą paradoksalnie wzmocnić relacje Indii z mjanmarską juntą. Dzięki temu Nowe Delhi pokazuje, że nie toleruje wspierania opozycji na swoim zapleczu. Jednak w dłuższej perspektywie ucierpieć mogą stosunki z Ukrainą. Kijów nie może sobie pozwolić na utratę przychylności Indii. Zatem prawdopodobnie obie strony użyją nieoficjalnych kanałów, aby wyciszyć sprawę. Równocześnie Waszyngton, jak opisaliśmy w tekście Operacja „Chark”, skupia się obecnie na Bliskim Wschodzie. Sprawa VanDyke’a może zostać uznana za zbyt mało istotną, by ryzykować otwarty konflikt dyplomatyczny.
Najważniejsze fakty o zatrzymaniach:
Główne oskarżenie: Szkolenie rebeliantów w Mjanmie w zakresie obsługi dronów bojowych.
Kluczowa postać: Matthew VanDyke, doradca ds. bezpieczeństwa z Waszyngtonu.
Lokalizacja aresztowań: Lotniska w Kalkucie, Lucknow i Delhi oraz miasto Koczin.
Kontekst regionalny: Walka z nielegalnym importem sprzętu wojskowego przez indyjską granicę.


