Zespoły ratunkowe wstrzymują działania w pobliżu granicy nepalsko-chińskiej z powodu jeziora zaporowego utworzonego przez powódź, które grozi przerwaniem.
Liczba ofiar śmiertelnych gwałtownej powodzi, która spustoszyła region Nepalu i Tybetu, wzrosła do ponad 470, podczas gdy akcje ratunkowe są kontynuowane po obu stronach himalajskiej granicy.
Biuro premiera Nepalu poinformowało w piątek, że potwierdzono śmierć 469 osób, a 977 zaginęło. Co najmniej trzy osoby zginęły w Tybecie, a 558 nadal jest poszukiwanych, według chińskich władz.
Władze Nepalu podają, że 644 zaginionych to obcokrajowcy. Uratowano około 1550 osób.
Katastrofa uderzyła w środę, kiedy zawalenie się lodowca spowodowało spływ lodu, wody, skał i błota w dół himalajskich dolin rzecznych, grzebiąc całe wioski i niszcząc drogi, mosty oraz elektrownie wodne.
Bishal Nath Upreti, prezes Nepal Centre for Disaster Management, powiedział Al Jazeerze, że sytuacja jest „niezwykle trudna” dla osób uwięzionych w strefie katastrofy, bez dróg, aby do nich dotrzeć.
„Prawie 42 km [26 mil] drogi zostało całkowicie zniszczonych, a poza helikopterami, ratownicy nie mogą tam dotrzeć”, powiedział.
Około 800 osób zostało uratowanych helikopterem, a 700 drogą lądową, powiedział. Pomoc jest transportowana drogą powietrzną do ocalałych.
„Są teraz bardzo zdesperowani” – powiedział o tych, którzy utknęli. „Minęło już ponad 72 godziny i ludzie naprawdę rozpaczliwie potrzebują… schronienia i jedzenia.”
Katrina Yu z Al Jazeery, relacjonująca z Pekinu, powiedziała, że liczba zaginionych ma wzrosnąć.
Chiny rozmieściły około 500 żołnierzy i personelu paramilitarnego oraz wysłały premiera Li Qianga, aby nadzorował operacje, podała.
„To jest bardzo, bardzo rzadkie i naprawdę daje nam poczucie, jak pilna i priorytetowa stała się ta operacja.”
„Nerwowy tykający zegar”
Nepal rozmieścił 30 000 członków służb bezpieczeństwa do przeszukiwania odległych dolin.
Wysiłki ratunkowe są utrudnione przez obawy, że wtórne powodzie mogą dotknąć strefę katastrofy.
Uwaga skupia się na nowo powstałym jeziorze zaporowym, rozciągającym się na granicy nepalsko-chińskiej. Oba kraje ostrzegły, że jest niestabilne i grozi przerwaniem.
Jeziora zaporowe powstają, gdy powódź lub osuwiska blokują rzekę, zatrzymując rosnącą masę wody za naturalną zaporą z gruzu.
Władze chińskie ostrzegły, że jezioro zawiera około dwóch milionów metrów sześciennych (70 milionów stóp sześciennych) wody i oczekiwano, że w ciągu najbliższych trzech dni otrzyma kolejne trzy miliony metrów sześciennych (106 milionów stóp sześciennych).
Zespoły ratunkowe i wojskowe, próbujące dotrzeć do portu granicznego Gyirong, gdzie budynki są pogrzebane pod półtora metrową warstwą błota, otrzymały rozkaz wstrzymania prac z powodu obaw przed osuwiskami błotnymi, relacjonuje Yu.
„To wprowadza również pewnego rodzaju nerwowy, tykający zegar” – powiedziała reporterka Al Jazeery, z zespołami ścigającymi się, by znaleźć ocalałych i odzyskać ciała, zanim większa ilość błota uczyni operację coraz bardziej niebezpieczną.
„Czekając na odpowiedzi”
Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Katmandu podało w piątek, że Nepal nie potrzebuje międzynarodowej pomocy w poszukiwaniach.
„Oferta pomocy jest naturalna. Nasze agencje bezpieczeństwa prowadzą operację poszukiwawczo-ratunkową. Na razie nie potrzebujemy takiej pomocy” – powiedział rzecznik Lok Bahadur Chhetri.
Relacjonując z Katmandu, Minelle Fernandez z Al Jazeery powiedziała, że Nepal nie odrzuca całkowicie ofert pomocy, ale po konsultacji ze swoim wojskiem i policją zdecydował, że poradzi sobie z początkowymi pracami ratunkowymi.
„Apelowali o inne formy pomocy, być może o wypłaty gotówkowe, ponieważ oczywiście jest to gigantyczne zadanie” – powiedziała.
Stojąc w pobliżu Szpitala Uniwersyteckiego Tribhuvan, powiedziała, że zebrały się tłumy, aby zapytać o zaginionych bliskich.
„Wszyscy walczą o odpowiedzi, czekając na jakiś promyk nadziei, a w tej chwili trudno o to” – powiedziała Fernandez.


