Zespoły medyczne we wschodniej DR Konga mierzą się z brutalnymi warunkami, walcząc o powstrzymanie najgorszej zarejestrowanej w kraju epidemii Eboli.
Od czasu ogłoszenia epidemii w połowie maja potwierdzono ponad 7000 przypadków wirusa, w tym ponad 3000 zgonów, według władz kongijskich.
Nie ma zatwierdzonego leczenia ani szczepionki na szczep Bundibugyo, odpowiedzialny za obecną epidemię.
„Praca w moim kraju nie jest łatwa, widzieć społeczność dotkniętą epidemią taką jak Ebola bez specyficznego leczenia i pracować w środowisku naznaczonym przemocą, gdzie pacjenci mają utrudniony dostęp do opieki zdrowotnej” – mówi Fabrice Ngoyi Nsakalumpu, Menedżer Działalności Medycznej w Lekarzach bez Granic. „Więc radzimy sobie, mimo że nie jest łatwo, ale robimy, co w naszej mocy”.
Wschodnia DRK to aktywna strefa konfliktu, co utrudnia pracownikom służby zdrowia dostęp do odległych obszarów i śledzenie osób potencjalnie narażonych na chorobę. Spotykają się również z wrogością ze strony niektórych społeczności, gdzie krewni ofiar chcą mieć dostęp do ciał swoich bliskich, pomimo ryzyka zakażenia.
Epidemia rozprzestrzeniła się obecnie na siedem prowincji kongijskich. Władze twierdzą jednak, że mogła osiągnąć swój szczyt, ponieważ wskaźniki zakażeń wydają się spowalniać.
Uganda, która odnotowała 20 przypadków i dwa zgony, wszystkie powiązane z przypadkami importowanymi z DRK, została uznana za wolną od Eboli.


