Kryzys polityczny w Peru: Roberto Sánchez zarzuca oszustwo i nie uzna rządu Keiko Fujimori

Ameryka Łacińska staje w obliczu kolejnego głębokiego kryzysu demokratycznego, który grozi destabilizacją całego regionu. W rezultacie walka o fotel prezydencki w Peru przeniosła się z lokali wyborczych na salę sądową i ulice Limy. Oficjalną konferencję prasową zwołał lewicowy kandydat ugrupowania Juntos por el Perú, Roberto Sánchez. Zaostrzył on swoją retorykę, otwarcie mówiąc o „trwającym oszustwie wyborczym”. Ponadto polityk zapowiedział, że nie uzna ewentualnego rządu swojej prawicowej rywalki, Keiko Fujimori. Z tego powodu Sánchez wezwał swoich zwolenników do masowych protestów w obronie woli narodu. Ponieważ różnica między kandydatami wynosi ułamek procenta, sytuacja w kraju staje się skrajnie napięta.

Ten polityczny pat z dużym niepokojem obserwują Stany Zjednoczone. Waszyngton od lat traktuje Limę jako kluczowego partnera gospodarczego w Andach, a chaos w tym kraju może uderzyć w stabilność całego kontynentu. Ruchy te analizuje również dowództwo NATO, które monitoruje bezpieczeństwo strategicznych szlaków handlowych na Pacyfiku. Choć uwaga zachodnich potęg skupia się dziś na Europie Wschodniej, gdzie Ukraina walczy o wolność przeciwko rosyjskiej agresji, to zjednoczona Europa bacznie śledzi peruwiański kryzys. Unijni obserwatorzy dyplomatyczni ostrzegają bowiem, że podważanie zaufania do instytucji demokratycznych w Peru może wywołać falę niepokojów społecznych i kryzys migracyjny.

Spór o głosy z zagranicy i oskarżenia wobec MSZ

Do niedawna Roberto Sánchez unikał używania słowa „fałszerstwo”, jednak we wtorek przedstawił konkretne zarzuty. Lewica kwestionuje przede wszystkim ważność ponad 300 tysięcy głosów oddanych przez Peruwiańczyków mieszkających za granicą. W konsekwencji partia Sáncheza złożyła oficjalne zawiadomienie do prokuratury przeciwko ministrowi spraw zagranicznych, Carlosowi Pareji.

Główne punkty wyborczego sporu koncentrują się wokół procedur:

  • Brak natychmiastowej cyfryzacji: Protokoły z zagranicy nie zostały zeskanowane od razu po zakończeniu głosowania, co w pierwszej turze było standardem.

  • Zarzuty o manipulację: Zdaniem lewicy brak cyfrowych zabezpieczeń pozwolił partii Fuerza Popular na modyfikację wyników.

  • Wniosek o unieważnienie: Juntos por el Perú domaga się skasowania całego zagranicznego elektoratu, co dałoby Sánchezowi zwycięstwo w kraju.

Sánchez zażądał od Narodowej Ławy Wyborczej (JNE) natychmiastowego wstrzymania liczenia głosów do czasu rozpatrzenia wszystkich odwołań. Zapowiedział też „patriotyczny i ludowy opór”, jeśli urzędnicy uznają wygraną Fujimori.

Władze odrzucają oskarżenia i apelują o spokój

Peruwiańskie instytucje wyborcze oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych kategorycznie odrzuciły zarzuty o fałszerstwo. Resort dyplomacji wyjaśnił, że rezygnacja z aplikacji skanującej była wspólną decyzją podjętą z krajowym biurem ONPE. Wynikało to z poważnych problemów technicznych, jakie wykryto podczas pierwszej tury wyborów. Urzędnicy zapewnili, że wszystkie protokoły dotarły do centrali w stanie nienaruszonym w ciągu 72 godzin.

Jednocześnie trybunał JNE wezwał obywateli do zachowania spokoju. Instytucja ta uznała już wcześniejsze skargi lewicy za całkowicie bezzasadne. Juntos por el Perú próbowało wcześniej unieważnić setki komisji w Limie oraz na terenie USA. Przy policzonych 99,7% głosów, Keiko Fujimori prowadzi z wynikiem 50,11% wobec 49,88% Sáncheza. Różnica wynosi zaledwie 41 tysięcy karttek. Oficjalne ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w połowie lipca, a zaprzysiężenie nowego prezydenta na kadencję 2026–2031 zaplanowano na 28 lipca.

Warto wiedzieć: Wyborczy klincz w Ameryce Południowej zbiega się w czasie z głębokimi przemianami gospodarczymi i dyplomatycznymi w Azji oraz Afryce.

Artykuł powstał na podstawie oficjalnych komunikatów peruwiańskiej państwowej komisji wyborczej ONPE, oświadczeń prasowych sztabu Juntos por el Perú oraz komunikatów Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Limie.


Źródło: https://en.mercopress.com/2026/06/23/peru-s-sanchez-alleges-fraud-and-says-he-won-t-recognize-a-fujimori-government#comments