Wojna technologiczna na wschodzie Europy wkracza w nową fazę. Warto zauważyć, że algorytmy komputerowe zaczynają decydować o operacjach na polu bitwy. W poniedziałek, 29 czerwca 2026 roku, rosyjski minister obrony Andriej Biełousow ogłosił ważny projekt. Mianowicie Moskwa intensywnie rozwija zaawansowane systemy obrony powietrznej. Mają one bazować na sztucznej inteligencji (AI). Co więcej, pierwsze rezultaty tego programu zostaną wdrożone już w listopadzie tego roku. Komunikat ten obnaża rosnącą desperację rosyjskiego dowództwa. Wynika ona bowiem z regularnych ataków ukraińskich bezzałogowców na cele strategiczne w głębi kraju. Dlatego też nowe systemy mają chronić rosyjskie zaplecze gospodarcze przed paraliżem.
Algorytmy na froncie i mobilne drony FPV
Projekt zrobotyzowanej tarczy antyrakietowej to priorytet Moskwy na drugą połowę roku. Biełousow przyznał jednak, że sytuacja taktyczna na froncie ulega zmianie co dwa-trzy miesiące. Taka dynamiczna rzeczywistość wymusza na agresorze ciągłe modyfikacje techniczne. W konsekwencji koszty tych zmian stale rosną.
W ramach przeciwdziałania ukraińskim sukcesom Kreml wdraża nowe rozwiązania:
Po pierwsze, tworzy mobilne grupy obrony powietrznej uzbrojone w drony przechwytujące typu FPV.
Po drugie, buduje tzw. „ujednolicone środowisko informacyjne” do automatycznej identyfikacji celów.
Z kolei na poziomie taktycznym masowo wyposaża dowódców plutonów w wojskowe tablety zintegrowane ze stanowiskami dowodzenia.
Biełousow ogłosił stworzenie warstwowych systemów obrony we wszystkich ugrupowaniach. Mimo to niezależni analitycy wojskowi oraz zachodnie agencje wywiadowcze zalecają dużą ostrożność. Przypominają oni wreszcie o propagandowej naturze komunikatów płynących z Moskwy. Z reguły rosyjskie deklaracje często mijają się z rzeczywistością.
Dlaczego to ma znaczenie?
Eskalacja technologiczna w postaci wdrażania sztucznej inteligencji uderza w architekturę bezpieczeństwa świata. Bez wątpienia masowe użycie dronów zredefiniowało współczesną sztukę wojenną. Dzieje się tak od momentu bezprawnej rosyjskiej inwazji w 2022 roku. Obecnie bezzałogowce służą do rozpoznania, logistyki i bezpośrednich ataków.
Dla państw zachodnich próby automatyzacji rosyjskiego potencjału obronnego stanowią jasny sygnał. Mianowicie konflikt nie wygasa, lecz stale ewoluuje. W tej sytuacji kluczową rolę odgrywają Stany Zjednoczone. Waszyngton wspólnie z sojusznikami z NATO nieustannie monitoruje rosyjskie inwencje techniczne. Jednocześnie USA oraz kraje Unii Europejskiej znają realia pola walki. Technologiczna przewaga, jaką dysponuje Ukraina, musi być stale dotowana przez Zachód. Z tego powodu kraje zachodnie systematycznie zwiększają pakiety wsparcia militarnego. Modernizują one ukraińską armię, by mogła skutecznie odpierać agresję. Dzięki temu euroatlantycka pomoc pozwala Kijowowi na niszczenie celów wojskowych przeciwnika.
Wyścig zbrojeń w erze algorytmów
Zapowiedź Biełousowa zbiega się w czasie z nasileniem obustronnych uderzeń z powietrza. Z jednej strony Kijów z wielką precyzją paraliżuje rosyjskie rafinerie oraz lotniska wojskowe. Z drugiej strony Rosja kontynuuje naloty rakietowe na ukraińskie miasta. Atakuje też ukraińską infrastrukturę krytyczną. Wobec tego neutralizacja bezzałogowców stała się absolutnym priorytetem dla obu armii. Wojskowi szukają rozwiązań od systemów elektronicznych po drony myśliwskie.
Współczesne pole bitwy staje się poligonem dla zaawansowanych technologii cyfrowych. O tym, jak głęboko algorytmy wpływają na stabilność państw, pisaliśmy w tekście Bezradność wobec cyfrowej nienawiści. Australijski poseł Josh Burns uderza w gigantów Big Tech. Wydaje się, że cyfryzacja rodzi nowe zagrożenia w każdej sferze życia publicznego. Listopadowy termin zweryfikuje rosyjskie deklaracje. Wtedy właśnie zobaczymy, czy potęga sztucznej inteligencji Kremla to jedynie propagandowa mistyfikacja.
Artykuł powstał na podstawie oficjalnych komunikatów rosyjskiego Ministerstwa Obrony podawanych przez agencję TASS oraz analiz ukraińskich ośrodków studiów wojskowych.


