Australia jako pierwsza na świecie wprowadziła bezkompromisowy zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 16. roku życia. Teraz tamtejszy rząd przyznaje wprost: dotychczasowe przepisy to za mało. Premier Anthony Albanese zapowiedział radykalne zaostrzenie kursu. Chce wyposażyć urzędników w potężną broń prawną. Cel jest jasny. To odebranie niekontrolowanej władzy cyfrowym gigantom i ukrócenie niszczycielskiej siły algorytmów. Ta decyzja wyznacza nowy, globalny trend w regulacji cyberprzestrzeni. Z uwagą patrzą na niego rządy na całym świecie. Dla Canberry kluczowym punktem odniesienia stają się m.in. standardy wypracowywane przez Unię Europejską. Europa od lat forsuje twarde regulacje chroniące prywatność i bezpieczeństwo użytkowników sieci.
Co się właśnie wydarzyło?
Wprowadzony pod koniec ubiegłego roku zakaz miał być rewolucją. Przepisy zobowiązały platformy takie jak Facebook, Instagram, TikTok, Snapchat, YouTube czy X do blokowania dostępu nieletnim. Za złamanie prawa firmom groziły gigantyczne kary sięgających niemal 50 milionów dolarów australijskich. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Do połowy stycznia platformy usunęły lub zawiesiły ponad 4,7 miliona kont osób poniżej 16. roku życia. Mimo to nastolatkowie bez większego trudu omijają cyfrowe zapory.
Szefowa urzędu ds. bezpieczeństwa w sieci (eSafety Commissioner), Julie Inman Grant, otwarcie krytykuje obecne przepisy. Nazwała je „cienkim rusztowaniem”. Jej instytucja nie posiada realnych instrumentów do egzekwowania prawa. Korporacje ewidentnie ignorują zakazy, a urzędnicy nie nałożyli dotąd ani jednej kary finansowej. Laborzyści zapowiadają jednak koniec taryfy ulgowej.
Dlaczego więc to ma znaczenie?
Bezkompromisowe uderzenie w gigantów technologicznych to próba odzyskania suwerenności informacyjnej przez demokratyczne państwa. Premier Anthony Albanese podkreślił, że dezinformacja i polaryzacja napędzane przez algorytmy to obecnie problem wagi państwowej. Globalne analizy dowodzą, że wrogie podmioty perfidnie wykorzystują te same mechanizmy cyfrowe do manipulowania nastrojami społecznymi na Zachodzie. To bezpośrednio przekłada się na stabilność wewnętrzną państw. Zjawisko to zaburza również percepcję kluczowych konfliktów, w które angażują się państwa demokratyczne.
Nowe prawo wprowadzi tzw. „cyfrowy obowiązek ostrożności” (digital duty of care). Zmusi ono platformy do proaktywnego projektowania systemów. Firmy muszą zapobiegać zagrożeniom, zanim te w ogóle trafią na ekrany smartfonów. Zmiana dotknie bezpośrednio silników rekomendacyjnych, które dziś działają jak radykalizujący lejek.
„Nie możemy pozwolić, aby niekontrolowane firmy, generujące gigantyczne zyski, posiadały tak nadzwyczajną władzę. Musimy mieć pewność, że to Australijczycy rządzą w swoim kraju” – grzmiał w parlamencie premier Albanese.
Jak algorytmy manipulują naszym umysłem?
Systemy nie pokazują postów w porządku chronologicznym. Zamiast tego przewidują, co najbardziej zaangażuje użytkownika. Premier Australii zwrócił uwagę, że algorytmy celowo spychają ludzi w stronę skrajności. Użytkownicy – zarówno dzieci, jak i dorośli – mogą zacząć od przeglądania niewinnych treści o kulturze czy etniczności. Po pewnym czasie algorytm zalewa ich skrzynki odbiorcze propagandą na poziomie nazistowskim i nawoływaniem do przemocy.
W dobie zagrożeń hybrydowych budowanie odporności cyfrowej staje się integralną częścią doktryny obronnej całego Wolnego Świata. Nowoczesne technologie i ochrona przed operacjami psychologicznymi w sieci to tematy, które coraz częściej trafiają na obrad sojuszu bezpieczeństwa transatlantyckiego. Australia to kluczowe ogniwo tej architektury. Kraj ściśle koordynuje swoje działania w zakresie cyberbezpieczeństwa z Waszyngtonem. W ten sposób stara się minimalizować ryzyka płynące ze strony niekontrolowanych systemów.
Co dalej z mroczną stroną sztucznej inteligencji?
Równolegle Canberra odnosi sukcesy na polu walki z toksycznymi technologiami AI. Po stanowczej interwencji komisarz ds. eSafety, kolejne trzy popularne aplikacje typu nudify wycofały się z australijskiego rynku. Programy te służyły do cyfrowego „rozbierania” ludzi ze zdjęć za pomocą sztucznej inteligencji. Sprawcy masowo wykorzystywali te narzędzia do nękania i cyberprzemocy seksualnej, paraliżując m.in. normalne funkcjonowanie tamtejszych szkół. Urzędnicy zablokowali i zamazali strony tych usług. Pozostaną one niedostępne do czasu wprowadzenia skutecznych systemów weryfikacji wieku.
Wprowadzenie twardego „obowiązku ostrożności” zbliży Australię do europejskiego aktu o usługach cyfrowych (DSA). Pokazuje to, że w walce z technologicznymi monopolistami rządy muszą porzucić półśrodki. Jeśli Australia z powodzeniem uszczelni swój system, stworzy gotowy podręcznik walki z Big Tech. Chętnie skorzystają z niego kolejne państwa Zachodu.
O tym, jak walka o dominację technologiczną przenosi się na inne strategiczne sfery, informuje nasz poprzedni artykuł Rosyjski teleskop kosmiczny Spektr-UV ma trafić na orbitę w 2031 roku. Ma zastąpić Hubble’a. Pokazuje on, jak mocarstwa spoza bloku zachodniego próbują budować własne alternatywy dla technologii USA.
Artykuł powstał na podstawie oficjalnego oświadczenia premiera Anthony’ego Albanese, komunikatów australijskiego urzędu ds. bezpieczeństwa eSafety oraz doniesień agencji Xinhua.


