Petro mówi, że poprosił Trumpa o zniesienie jego sankcji OFAC podczas rozmowy telefonicznej

Polityczna spowiedź przez telefon czy strategiczny poker na najwyższym szczeblu? Ostatnia wymiana zdań między Gustavo Petro a Donaldem Trumpem to niewątpliwie niesamowity spektakl. Rzeczywiście, latynoamerykańska dyplomacja nie widziała czegoś takiego od lat. Z tego powodu odchodzący, lewicowy prezydent Kolumbii wykonał właśnie ruch ostateczny. Zrobił to na zaledwie kilka tygodni przed przekazaniem insygniów władzy. Dlatego też zadzwonił bezpośrednio do Waszyngtonu. Chciał w ten sposób ratować swoje dobre imię. W konsekwencji gra toczy się obecnie o wykreślenie z niesławnej „Listy Clintona”. To bez wątpienia prawdziwy finansowy wyrok śmierci. Od jesieni 2025 roku paraliżuje on życie samego Petro, jego żony oraz syna.

Zderzenie tych dwóch skrajnie odmiennych światopoglądów od miesięcy elektryzowało opinię publiczną. Co więcej, dzisiejsza sytuacja diametralnie różni się od innych sojuszy. Przykładowo, Europa i wspólnota transatlantycka w ramach NATO zacieśniają więzi z USA. Budują w ten sposób przewidywalną architekturę bezpieczeństwa. Tymczasem relacje na osi Bogota–Waszyngton przypominały jazdę bez trzymanki. Objęcie głowy państwa sankcjami OFAC było bezprecedensowym pokazem siły amerykańskiego Departamentu Skarbu. Ponadto, urzędnicy oskarżyli administrację lewicy o rzekome sprzyjanie narkobiznesowi. Jednak dzisiaj Petro ujawnia kulisy rozmowy. Odsłania ona zaskakujący paradoks amerykańskiej potęgi.

Biurokracja silniejsza niż prezydent?

Najbardziej intrygującym momentem konwersacji było głębokie zdumienie Trumpa. O tym fakcie donoszą oficjalne komunikaty z Bogoty. Amerykański miliarder miał rzekomo nie wiedzieć o trwających restrykcjach. Wskutek tego nie zdawał sobie sprawy, że Petro i jego najbliżsi wciąż duszą się w kleszczach blokad. Pomimo to Trump obiecał, że „dołoży wszelkich starań” w tej sprawie. Brzmi to jak typowy dla niego gest magnata. Niemniej jednak specjaliści od międzynarodowego prawa finansowego zdecydowanie studzą te emocje.

Machina OFAC to przecież całkowicie autonomiczny system weryfikacji. Z tego względu polityczne błogosławieństwo z Białego Domu może oczywiście nadać procedurze impet. Nie zastąpi jednak żmudnego procesu dowodowego. Od tamtych wydarzeń minęło już osiem miesięcy. Mimo to Waszyngton wciąż nie przedstawił twardych dowodów łączących prezydenta z kartelami. To z kolei daje prawnikom Petro potężny argument do walki o sprawiedliwość.

Nadchodzi „Tarcza Ameryk” i nowa era

Czas na dyplomatyczne manewry drastycznie się kurczy. Zatem lipcowa propozycja dialogu to łabędzi śpiew odchodzącej administracji. Już 7 sierpnia 2026 roku odda ona stery państwa w ręce prawicowego radykała. Wtedy władzę przejmie Abelardo de la Espriella. Nowy prezydent-elekt nie zamierza kontynuować pacyfistycznych eksperymentów swojego poprzednika. Ponieważ wspierany przez Waszyngton prawnik działa bezkompromisowo, zapowiedział już włączenie kraju do regionalnej koalicji militarnej. W tym samym czasie planuje też natychmiastowe zerwanie wszelkich układów z partyzantkami.

Warto dodać, że uwaga globalnych graczy pozostaje dziś mocno rozproszona przez kluczowe konflikty geopolityczne. Wszyscy śledzą chociażby zaangażowanie USA w modernizację i obronę Ukrainy. W tym trudnym czasie Kolumbia staje na historycznym rozdrożu. W rezultacie Petro próbuje ratować swoje polityczne dziedzictwo. Chwali się likwidacją 30 tysięcy hektarów upraw koki. Domaga się również kontynuacji programów pomocowych. Czy Trump dotrzyma słowa? Czy ugnie się przed argumentami lewicowego oponenta? Przekonamy się wkrótce, zanim de la Espriella wprowadzi w życie doktrynę żelaznej ręki. Ostatecznie odpowiedź kryje się w gabinetach Departamentu Skarbu. Tam polityczne obietnice rzadko ważą więcej niż biurokratyczne paragrafy.

Artykuł powstał na podstawie oficjalnego oświadczenia prezydencji Kolumbii, wpisów Gustavo Petro w serwisie X oraz analiz Departamentu Skarbu USA z lipca 2026 roku.


Źródło: https://en.mercopress.com/2026/07/04/petro-says-he-asked-trump-to-lift-his-ofac-sanctions-in-a-phone-call