Potwierdzone przypadki Eboli wzrosły do 1003, w tym 254 zgony, informuje DRK

Kryzys sanitarny w Afryce Środkowej osiąga dramatyczne rozmiary, a lekarze i organizacje humanitarne biją na alarm. W rezultacie potwierdzone przypadki Eboli wzrosły do 1003, w tym 254 zgony, informuje DRK w oficjalnym, niedzielnym oświadczeniu Ministerstwa Zdrowia. Sytuacja epidemiologiczna we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga wymyka się spod kontroli, ponieważ urzędnicy wciąż nie potrafią opanować transmisji patogenu. Ten potężny kryzys zdrowotny rozgrywa się jednak w cieniu globalnej obojętności. Obecnie strategiczna uwaga Stanów Zjednoczonych oraz struktur NATO koncentruje się na dostawach sprzętu i wsparciu dla walczącej Ukrainy. Z tego powodu afrykański dramat schodzi na dalszy plan, chociaż z dystansem i obawą przed ewentualną migracją wirusa przygląda się mu zjednoczona Europa.

Rzadki wirus Bundibugyo i brak skutecznych leków

Skala obecnego zagrożenia jest bezprecedensowa, ponieważ za katastrofę odpowiada wyjątkowo zjadliwy szczep patogenu. Urzędnicy potwierdzili, że obecną epidemię wywołał rzadki wirus Bundibugyo. Na tę konkretną odmianę nie ma jeszcze żadnych oficjalnie zatwierdzonych szczepionek ani skutecznego leczenia medycznego.

W konsekwencji trwająca epidemia stała się najgorszą w historii tego regionu pod względem dynamiki w swoim pierwszym miesiącu. Od momentu ogłoszenia kryzysu, co miało miejsce 15 maja, w prowincji Ituri wyzdrowiało łącznie zaledwie 100 osób. Równolegle co najmniej 365 pacjentów przebywa obecnie w szpitalach lub w specjalnych strefach izolacji. Władze otwarcie przyznają, że szczyt zachorowań wciąż znajduje się przed nimi.

Chaos w Ituri, rebelianci i ucieczka tysięcy ludzi

Niemniej jednak, walka z chorobą napotyka na gigantyczne bariery logistyczne i militarne. Wschodnie Kongo od lat zmaga się bowiem z krwawą przemocą ze strony lokalnych rebeliantów. W prowincji Ituri brutalne ataki Zjednoczonych Sił Demokratycznych całkowicie odcięły lekarzom dostęp do wielu wiosek.

Te zbrojne czystki zmusiły tysiące ludzi do panicznej ucieczki z domów. Uciekinierzy chronią się w przeludnionych obozach lub pozostają w ciągłym ruchu. Taka masowa migracja drastycznie przyspiesza rozprzestrzenianie się wirusa. Służby medyczne osiągnęły zaledwie 55-procentowy wskaźnik pokrycia w śledzeniu kontaktów. Do zbadania i odnalezienia pozostaje wciąż ponad 35 000 osób, które miały bezpośrednią styczność z zakażonymi.

Ataki na szpitale i nieznany pacjent zero

Co gorsza, eksperci medyczni działają pod ogromną presją psychiczną i fizyczną. Pracownicy służby zdrowia stale stają w obliczu agresji ze strony lokalnych społeczności. Ludzie są wściekli z powodu surowych obostrzeń zdrowia publicznego. Doszło nawet do tego, że protestujący podpalili szpital w Rwampara. Chcieli w ten sposób siłą odebrać ciała zmarłych krewnych, aby pochować ich zgodnie z tradycyjnymi, niebezpiecznymi rytuałami.

Dyrektor generalny Afrykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorób, dr Jean Kaseya, przyznaje, że nikt nie zna prawdziwej skali epidemii. Służby wciąż nie zidentyfikowały przypadku indeksowego, czyli tzw. pacjenta zero. W rezultacie choroba stale wyprzedza działania reagowania, a brak międzynarodowego wsparcia finansowego może doprowadzić do katastrofy o zasięgu kontynentalnym.

Warto wiedzieć: Kryzysy humanitarne i zdrowotne w Afryce destabilizują rynki surowców i wpływają na dyplomację na całym świecie.

Artykuł powstał na podstawie oficjalnego raportu epidemicznego Ministerstwa Zdrowia Demokratycznej Republiki Konga oraz oświadczenia Afrykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorób (Africa CDC).


Źródło: https://www.africanews.com/2026/06/22/confirmed-ebola-cases-rise-to-1003-including-254-deaths-drc-says/