Spektakularny triumf wyborczy sprzed niespełna dwóch lat okazał się jedynie iluzją potęgi. Ta polityczna dominacja runęła w obliczu wewnątrzpartyjnych buntów i międzynarodowych kryzysów. W rezultacie nawet miażdżące zwycięstwo nie uratowało rządu Keira Starmera. Brytyjski szef rządu oficjalnie ogłosił swoją rezygnację pod naporem gigantycznej presji. W lipcu 2024 roku Partia Pracy zdobyła aż 411 mandatów w Izbie Gmin. Skończyło to 14-letnie rządy torysów. Pomimo tego gabinet Keira Starmera szybko utracił zaufanie społeczne.
Ten nagły paraliż przywództwa w Londynie następuje w kluczowym momencie dla globalnego układu sił. Przetasowania na szczytach brytyjskiej władzy z niepokojem obserwują Stany Zjednoczone oraz dowództwo NATO. Dla tych podmiotów Wielka Brytania była dotąd kluczowym filarem wspierającym wojskowo Ukrainę. Kryzys ten budzi również ogromne obawy w zjednoczonej Europie. Traci ona stabilnego partnera w dobie geopolitycznego sztormu.
Od spektakularnego triumfu do wizerunkowej katastrofy
Początek końca premiera tkwił w samej strukturze jego wyborczego zwycięstwa. Starmer kreował się na bezpiecznego i przewidywalnego technokratę. Liczby w parlamencie sugerowały silny mandat do wprowadzenia zmian. Jednak niska frekwencja wyborcza wynosząca 65% obnażyła realne nastroje społeczne. Brytyjczycy głosowali wtedy przede wszystkim przeciwko skompromitowanym konserwatystom. Nie robili tego z miłości do programu laburzystów.
Starmer wszedł do polityki dopiero w wieku 52 lat. Wcześniej odnosił sukcesy jako prawnik i Dyrektor Oskarżeń Publicznych. Z tego powodu nie posiadał głębokich struktur poparcia wewnątrz partii. W konsekwencji jego rządy na Downing Street szybko zaczęły tonąć w chaosie:
Wizerunkowe potknięcia: Skandale wokół przyjmowania przez ministrów darmowych ubrań i biletów na koncerty.
Chaos legislacyjny: Drastyczne cięcia w zasiłkach energetycznych dla emerytów. Rząd musiał się z nich pośpiesznie wycofać.
Konflikty wewnętrzne: Brutalne wojny o wpływy w gabinecie oraz głośna dymisja wicepremier Angeli Rayner.
Cień Epsteina i otwarty bunt laburzystów
Ostateczny cios wizerunkowy przyszedł jednak z najmniej oczekiwanej strony. Był on powiązany z ujawnieniem nowych dokumentów przez amerykański Departament Sprawiedliwości. Nazwisko samego premiera nie figurowało w niesławnych plikach Jeffreya Epsteina. Mimo to Starmer mianował na stanowisko ambasadora w USA lorda Petera Mandelsona. Na jaw wyszedł ogromny zakres osobistych i biznesowych powiązań Mandelsona z przestępcą seksualnym. W efekcie dyplomata musiał poddać się do dymisji po zaledwie siedmiu miesiącach misji. Wyjaśnienia premiera o braku wiedzy nie uspokoiły opinii publicznej. W lutym lider szkockiej Partii Pracy, Anas Sarwar, publicznie wezwał Starmera do ustąpienia. To zapoczątkowało lawinę.
Niemniej jednak, premier przez pewien czas bronił swojej pozycji. Pomogły mu w tym sukcesy na arenie międzynarodowej. Wspólnie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem stworzył koalicję na rzecz pomocy Ukrainie. Doprowadził także do odwilży gospodarczej w relacjach z Chinami. Co więcej, jego stanowczość podniosła na krótko krajowe notowania. Starmer wygłosił twarde przemówienie w Izbie Gmin. Odrzucił w nim wojenną strategię Donalda Trumpa wobec Iranu. Zadeklarował, że nie wierzy w zmianę reżimu z nieba. Był to jednak łabędzi śpiew brytyjskiego polityka.
Katastrofa w lokalnych wyborach i powrót rywala
O losie szefa rządu przesądziły ostatecznie miażdżące wyniki wyborcze. W lutym laburzyści stracili bezpieczny dotąd mandat w Manchesterze na rzecz Partii Zielonych. W strukturze jednomandatowych okręgów spadli na upokarzające trzecie miejsce. Prawdziwym pogrzebem dla przywództwa Starmera okazały się jednak wybory lokalne z 7 maja. Partia Pracy została zmiecona z powierzchni w dziesiątkach angielskich rad. Straciła też kontrolę nad walijskim parlamentem i zaprzepaściła szanse na odbicie Szkocji.
Gwoździem do politycznej trumny okazały się uzupełniające wybory w okręgu Makerfield. Andy Burnham zdobył tam ponad 50% głosów. Od dawna był on postrzegany jako główny pretendent do fotela premiera. Burnham całkowicie zdeklasował kandydata prawicowej formacji Reform UK. Ten spektakularny sukces w robotniczym elektoracie przypieczętował decyzję osaczonego lidera. Człowiek, który obiecywał stabilność, odchodzi w atmosferze głębokiego kryzysu. Jego następca będzie już siódmym premierem Wielkiej Brytanii w ciągu zaledwie dekady.
Warto wiedzieć: Przetasowania na szczytach władzy w Londynie mogą diametralnie zmienić układ sił w strukturach transatlantyckich.
Zobacz, jak amerykańska dyplomacja próbuje stabilizować inne zapalne punkty na mapie świata: Amerykański doradca wyraża „ostrożny optymizm” w sprawie Libii po rozmowach z szefem MSZ Egiptu – poznaj szczegóły rozmów w Kairze o przyszłości Afryki Północnej.
Przeczytaj o tym, jak brutalne skutki konfliktów zbrojnych dotykają rynki pracy w innych krajach rozwijających się: Kenijski minister pracy oskarżony o udział w przymusowym poborze do rosyjskiego wojska – dowiedz się więcej o tragicznej rekrutacji robotników na front.
Sprawdź, jak z ekstremalnymi wyzwaniami infrastrukturalnymi radzą sobie państwa na Starym Kontynencie: Większość Europy w czerwomed alercie, gdyż fala upałów ma się nasilić – przeczytaj o paraliżu klimatycznym w Europie.
Artykuł powstał na podstawie oficjalnego oświadczenia o rezygnacji premiera Wielkiej Brytanii, danych brytyjskiej komisji wyborczej oraz raportów parlamentarnych z Izby Gmin.


