Waszyngton znalazł się w samym centrum konstytucyjnego trzęsienia ziemi. W środę, 1 lipca 2026 roku, Sąd Najwyższy USA zadał potężny cios administracji Białego Domu. Sędziowie odrzucili bowiem kontrowersyjną próbę Donalda Trumpa. Prezydent dążył do radykalnego ograniczenia zasady obywatelstwa przez urodzenie (ius soli). Decyzja ta zapadła stosunkiem głosów 6 do 3. W konsekwencji stanowi ona jasną barierę dla twardej linii polityki imigracyjnej obecnego prezydenta.
Warto zauważyć, że to już drugi tak poważny proces przegrany przez Trumpa w tym roku. Przypomnijmy, że jeszcze w lutym Sąd Najwyższy uchylił jego szeroko zakrojone globalne cła. Obecny wyrok utrzymał w mocy decyzję sądu niższej instancji. Tamto orzeczenie zablokowało specjalne rozporządzenie wykonawcze prezydenta. Nakazywało ono agencjom rządowym nieuznawanie obywatelstwa dzieci urodzonych na terenie USA. Dotyczyło to sytuacji, gdy ich rodzice nie posiadali obywatelstwa lub zielonej karty.
Triumf 14. poprawki nad dekretem prezydenta
Głównym punktem sporu prawnego stała się interpretacja amerykańskiej Konstytucji. Przeciwnicy dekretu Trumpa od początku podnosili fundamentalny argument. Ich zdaniem dekret wprost naruszał brzmienie 14. poprawki. Przepis ten gwarantuje obywatelstwo każdej osobie urodzonej w Ameryce i podlegającej jej jurysdykcji. Dlatego też wolność ta stanowi jeden z najważniejszych filarów tamtejszego systemu prawnego.
Donald Trump wydał to rozporządzenie w zeszłym roku. Zrobił to już pierwszego dnia po swoim spektakularnym powrocie do Białego Domu. Dekret stanowił część pakietu uderzającego w legalną i nielegalną imigrację. Prezydent wielokrotnie testował w ten sposób granice władzy wykonawczej. Z tego powodu krytycy oskarżali go o dyskryminację rasową oraz religijną.
Co ważne, amerykański Sąd Najwyższy wydał ten przełomowy wyrok w symbolicznym momencie. Miało to miejsce tuż przed hucznymi obchodami 4 lipca. W tym roku USA świętują wyjątkową, 250. rocznicę swojego powstania. W rezultacie sędziowie przypomnieli całemu światu, co realnie oznacza fundament amerykańskiej tożsamości.
Geopolityczny kontekst i walka o wpływy
Decyzje wewnętrzne Waszyngtonu zawsze rezonują na arenie międzynarodowej. Konflikty wokół polityki Trumpa wpływają na zaufanie globalnych partnerów. Stabilność prawna USA ma kluczowe znaczenie dla całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Silne i przewidywalne Stany Zjednoczone to gwarant bezpieczeństwa w Europie. Ma to ogromne znaczenie w kontekście trającej pomocy dla walczącej Ukrainy.
Agresywna postawa Rosji stale zagraża wschodniej flance NATO. Z tego względu stabilność amerykańskich instytucji demokratycznych buduje pozycję całego Zachodu wobec Moskwy. Unia Europejska z wielką uwagą śledzi te zmagania prawne. Każde osłabienie pozycji prezydenta w kraju zmienia jego pozycję w negocjacjach międzynarodowych. O globalnych grach Trumpa pisaliśmy niedawno w kontekście Bliskiego Wschodu. Analizę tę znajdziesz w tekście Labirynt Trumpa na Bliskim Wschodzie. Dwie sprzeczne umowy i geopolityczny hazard Waszyngtonu.
Gdyby dekret Trumpa wszedł w życie, wywołałby chaos urzędniczy. Eksperci szacowali, że dotknąłby on nawet 250 000 dzieci rocznie. Miliony rodzin musiałyby przymusowo udowadniać status prawny swoich noworodków. Sąd Najwyższy powstrzymał jednak tę rewolucję. Pokazał tym samym, że konstytucyjne prawo jest silniejsze niż wola polityczna Białego Domu.
Artykuł powstał na podstawie oficjalnego orzeczenia Sądu Najwyższego USA oraz analiz konstytucyjnych amerykańskich agencji rządowych.


