Śmierć dwuletniej dziewczynki w Villa Gesell, na wybrzeżu prowincji Buenos Aires, oraz zatrzymanie jej matki, zwróciły uwagę na argentyński system ochrony dzieci, a w szczególności na sądowo nakazywane procedury łączenia rodzin.
Dziewczynka została przyjęta bez oznak życia 21 lipca w miejskim szpitalu Arturo Illia. Sekcja zwłok wykazała, że zmarła z powodu hipoksemii spowodowanej niedrożnym uduszeniem. Jej matka, Lucía Sosa, lat 43, powiedziała, że dziecko się zakrztusiło. Została zatrzymana 27 lipca i oskarżona o porzucenie ze skutkiem śmiertelnym, zaostrzone przez pokrewieństwo. Odmówiła składania zeznań za radą swojego prawnika, a prokurator Juan Pablo Calderón rozważa, czy przeklasyfikować zarzut. Zatrzymanie nie stanowi skazania, a jej odpowiedzialność karna musi zostać ustalona w drodze postępowania. Partner Sosy również został oskarżony; ich czteroletni syn został oddany pod opiekę sądową.
Sprawa przyciągnęła uwagę ogólnokrajową ze względu na wcześniejsze wydarzenia. Dwie inne córki Sosy zmarły w podobnych okolicznościach: jedna w wieku sześciu miesięcy w 2013 roku i kolejna w wieku jedenastu miesięcy w 2016 roku. W związku z drugą sprawą, ona i jej ówczesny partner, Héctor Javier Picart, spędzili blisko dwa lata w areszcie i zostali uniewinnieni w 2018 roku przez Sąd Karny nr 3 w Mar del Plata. Sąd przeanalizował raporty medyczne, wykluczył obrażenia traumatyczne i ślady wykorzystania seksualnego u obu dziewczynek, przypisał zgony komplikacjom oddechowym i stwierdził, że maltretowanie dzieci nie zostało udowodnione.
Dwoje starszych dzieci Sosy, jedno z nich nieletnie, złożyło w tym tygodniu zeznania prokuratorom. Oboje byli hospitalizowani jako niemowlęta z powodu asfiksji, a później zostali adoptowani przez inne rodziny. Twierdzą, że przez lata zgłaszali przemoc, ale nie byli wysłuchiwani, i opisują okres łączenia rodzin — lata, w których sądy utrzymywały kontakt z biologicznym gospodarstwem domowym przed przyznaniem stałej opieki — jako doświadczenie złego traktowania. Starsza córka dodała do sprawy zarzut wykorzystania seksualnego. Żadne z tych oskarżeń nie zostało potwierdzone w sądzie.
Ich prawniczka, Erika Hooft, która śledzi sprawy związane z tą rodziną od 2008 roku, twierdzi, że we wcześniejszej dokumentacji odnotowano diagnozę zaburzenia, które prowadzi opiekuna do wywoływania chorób u swoich dzieci, i że ostrzegała przed tym ryzykiem. Prokuratorzy nie potwierdzili tych informacji.
Sebastián Medina, szef argentyńskiego krajowego biura rzecznika praw dziecka, powiedział, że prawo nieletnich do bycia wysłuchanym jest przewodnią zasadą Konwencji o prawach dziecka i nie wyczerpuje się w jednym kroku proceduralnym. Powiedział, że w przypadku podejrzenia przemocy należy podjąć pilne środki ochronne i skoordynować postępowania sądowe i administracyjne. Stwierdził, że ta sprawa dokładnie pokazuje brak powiązania między aktami sądu karnego a sądu rodzinnego.


