Gospodarka na krawędzi: Etiopia walczy z szokiem naftowym
Blokada Cieśniny Ormuz uderzyła rykoszetem w państwa Rogu Afryki, stawiając Addis Abebę w niezwykle trudnej sytuacji. Rząd Etiopii oficjalnie ogłosił stan podwyższonej gotowości w związku z „alarmującym” wzrostem cen paliw. Minister finansów, Ahmed Shide, wezwał obywateli oraz instytucje publiczne do natychmiastowego ograniczenia zużycia surowców. Ponieważ państwo to pozostaje całkowicie zależne od importu produktów naftowych, każda zmiana na międzynarodowych rynkach energii natychmiast przekłada się na koszty życia milionów ludzi. W rezultacie stabilność rynków wschodzących przechodzi obecnie najcięższą próbę od dekad.
Plan ratunkowy ministra Shide
Podczas konferencji prasowej minister przedstawił trzystopniową strategię, która ma uchronić kraj przed całkowitym paraliżem transportu i przemysłu:
Zwiększenie dotacji: Rząd przeznaczy dodatkowe fundusze na dopłaty do paliw, aby utrzymać ceny na poziomie akceptowalnym dla obywateli.
Zakupy interwencyjne: Etiopia planuje pozyskać dodatkowe zapasy produktów naftowych, co ma zapobiec fizycznym niedoborom na stacjach.
Walka z czarnym rynkiem: Służby mundurowe rozpoczną ogólnokrajową obławę na spekulantów sprzedających paliwo poza oficjalnym obiegiem.
Dzięki tym działaniom władze chcą uspokoić nastroje społeczne, jednak eksperci zauważają, że długotrwałe utrzymywanie wysokich dotacji może zrujnować budżet państwa.
Ormuz – wąskie gardło etiopskiej gospodarki
Zamknięcie strategicznego szlaku żeglugowego w Cieśninie Ormuz odcięło Etiopię od jej głównych dostawców. Stabilność rynków wschodzących w regionie Afryki Wschodniej opiera się na płynności dostaw z Zatoki Perskiej, która obecnie przestała istnieć.
Wrażliwość: Brak własnych źródeł ropy czyni Etiopię zakładnikiem konfliktów na Bliskim Wschodzie.
Koszty transportu: Drożejące paliwo napędza inflację, podnosząc ceny żywności i towarów podstawowych.
Egzekwowanie prawa: Minister Shide zapowiedział drastyczne kary dla firm naruszających regulacje cenowe.
W konsekwencji rząd musi wybierać między ratowaniem rynku a ochroną rezerw walutowych, które topnieją w oczach wraz z każdą baryłką zakupioną po rekordowych cenach.


