Prezydent Iranu Pezeshkian przybywa do Pakistanu na rozmowy, gdy USA i Iran próbują sfinalizować porozumienie pokojowe

Współczesna dyplomacja na Bliskim Wschodzie przypomina stąpanie po polu minowym. W rezultacie wizyta, którą składa Masoud Pezeshkian w Islamabadzie, przyciąga uwagę całego świata. Irański przywódca przybył we wtorek do Pakistanu na pilne rozmowy państwowe. To spotkanie odbywa się jednak w cieniu wielkich nadziei oraz nagłych rozbieżności. Teheran i Waszyngton próbują sfinalizować przełomowe porozumienie pokojowe. Jednak droga do trwałego zakończenia wojny staje się coraz bardziej kręta. Z tego powodu misja azjatyckich mediatorów nabiera wyjątkowo dramatycznego tempa.

Te historyczne rokowania z ogromnym napięciem obserwują Stany Zjednoczone. To właśnie nowa administracja z Waszyngtonu prowadzi ryzykowną grę o nowy ład regionalny. Ruchy te uważnie analizuje także dowództwo NATO. Dlatego że stabilność szlaków naftowych leży w bezpośrednim interesie całego sojuszu północnoatlantyckiego. Choć uwaga mocarstw koncentruje się na Europie Wschodniej, gdzie walcząca Ukraina odpiera inwazję, to zjednoczona Europa drży przed fiaskiem szwajcarskiego procesu. Unijni dyplomaci wiedzą bowiem, że powrót do otwartej wojny zdemoluje globalny rynek energii.

Protokół z Bürgenstock kontra twarde „nie” Teheranu

Wizytę w Islamabadzie poprzedziły intensywne negocjacje dyplomatyczne w Szwajcarii. Wiceprezydent USA JD Vance oraz przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Qalibaf nakreślili tam zarys 60-dniowego planu. Ponadto strony zgodziły się na utworzenie specjalnej komórki deeskalacyjnej. Ma ona gasić konflikty w Libanie. Jednak natychmiast po zamknięciu obrad w Bürgenstock pojawiły się głębokie pęknięcia interpretacyjne.

Największy zgrzyt dotyczy ustaleń w sprawie inspekcji nuklearnych:

  • Deklaracja Waszyngtonu: JD Vance ogłosił sukces i zapowiedział rychłą wizytę inspektorów MAEA w obiektach wzbogacania uranu. Chodzi o bazy zbombardowane przez USA w zeszłym roku.

  • Odmowa Teheranu: Rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei stanowczo zaprzeczył tym słowom. Oświadczył on, że żadne wizyty kontrolne nie zostały zaplanowane.

  • Brak dostępu: Międzynarodowa agencja od czasu wojny w 2025 roku pozostaje bezradna. Nie ma ona wstępu do zniszczonych instalacji atomowych.

Mimo to techniczne zespoły w Szwajcarii nadal kontynuują rozmowy. Starają się one uratować wynegocjowane ramy porozumienia.

Wojna o miliardy: Amerykańska soja czy suwerenność?

Kolejną poważną osią sporu stały się zamrożone aktywa finansowe Iranu. Waszyngton zamierza bowiem ściśle kontrolować proces odmrażania tych funduszy po zniesieniu sankcji. W rezultacie JD Vance zaprezentował plan wsparcia dla własnego elektoratu. Zapowiedział, że irańskie pieniądze zostaną przymusowo przeznaczone na zakup amerykańskiej soi, kukurydzy oraz pszenicy.

„To interesujące, że filozofia i cel wojny, którym było zniszczenie irańskiej cywilizacji, stały się nagle wzbogacaniem amerykańskich rolników”. – skomentował ironicznie Esmail Baghaei.

Teheran uważa, że nie ma obecnie zapotrzebowania na amerykańskie uprawy. Decyzje o imporcie będą zależeć wyłącznie od cen oraz jakości towaru. Ponadto ambasador Iranu w Genewie Ali Bahreini uciął spekulacje o kurateli USA i Kataru. Podkreślił on, że Iran jest jedynym suwerenem swoich dóbr. Z tego powodu nikt nie będzie dyktował perskim władzom, jak mają dysponować odzyskanym kapitałem.

Krwawy cień Libanu nad stołem rokowym

Największe niebezpieczeństwo dla misji pokojowej czai się jednak bezpośrednio na froncie. Wynegocjowane w sobotę zawieszenie broni między Izraelem a Hezbollahem przetrwało zaledwie dwa dni. W rezultacie we wtorek w południowym Libanie ponownie wybuchła przemoc. Izraelscy żołnierze otworzyli ogień w mieście Nabatiyeh al-Fawqa, zabijając dwie osoby usuwające gruz z drogi. Kolejny incydent ostrzału cywilów odnotowano pod Hadathą podczas pogrzebu.

Te tragiczne wydarzenia mogą całkowicie zniszczyć szwajcarski proces pokojowy. Ponieważ Iran twardo domaga się pełnego rozejmu w Libanie jako warunku podpisania jakiejkolwiek kompleksowej umowy. Tymczasem premier Izraela Benjamin Netanjahu ogłosił, że jego armia zachowuje pełną swobodę działań. Ani Izrael, ani Hezbollah nie są sygnatariuszami paktu USA-Iran. Z tego powodu prezydent Donald Trump zapowiedział jedynie krótkie: „przyjrzymy się temu”. Choć tysiące wysiedlonych Libanczyków wracają właśnie na południe kraju, sytuacja pozostaje skrajnie wybuchowa. Wizyta Pezeshkiana u pakistańskich gospodarzy, w tym u premiera Shehbaza Sharifa, ma pokazać, że Iran nie ugnie się pod zachodnią presją militarną.

Warto wiedzieć: Zwroty akcji na Bliskim Wschodzie zbiegają się z gwałtownymi sporami wokół suwerenności i bezpieczeństwa w innych regionach świata.

Artykuł powstał na podstawie oficjalnych komunikatów irańskiej rządowej agencji prasowej IRNA, oświadczeń Białego Domu w Waszyngtonie oraz depesz libańskiej agencji National News Agency z Bejrutu.


Źródło: https://www.africanews.com/2026/06/23/irans-president-pezeshkian-arrives-in-pakistan-for-talks-as-us-iran-try-to-finalise-peace-/